Wyniki II tury wyborów samorządowych. Paweł Adamowicz ponownie prezydentem Gdańska

W Gdańsku na stanowisku prezydenta pozostaje Paweł Adamowicz, kandydat komitetu Wszystko dla Gdańska. Urzędujący prezydent zdobył 64,80 proc. głosów.

Radio TOK FM i Wyborcza.pl teraz w jednym pakiecie - wygodniej i aż o 50% taniej. Takiej oferty nie było jeszcze nigdy!

Paweł Adamowicz, od 1998 roku prezydent Gdańska, przez kolejną kadencję będzie rządził miastem. Zdobył 64,80 proc., jego konkurent, popierany przez PiS Kacper Płażyński, zgromadził 35,20 proc. głosów.

Adamowicz dziękuje Tuskowi

Po ogłoszeniu wyników sondażu, Paweł Adamowicz podziękował swojemu sztabowi wyborczemu, rodzinie i wolontariuszom, wicemarszałkowi Senatu Bogdanowi Borusewiczowi, Aleksandrowi Hallowi oraz przewodniczącemu Rady Europejskiej Donaldowi Tuskowi.

Podziękował również za wspólną rywalizację kandydatowi Zjednoczonej Prawicy Kacprowi Płażyńskiemu. - Mam nadzieję, że wiele z punktów programu, które nas łączą, będziemy mogli realizować w Radzie Miasta Gdańska. Mam do pana ogromny szacunek i chciałbym, żeby pan to wiedział - mówił Adamowicz.

- Będę wszystko robił z moimi współpracownikami, aby przez te pięć lat pokazać wam, że jestem prezydentem wszystkich, bez wyjątku gdańszczan. Gdańsk dzisiaj po raz drugi dokonał wyboru, Gdańsk dzisiaj po raz drugi opowiedział się za Gdańskiem wolności, równości, solidarności, Gdańskiem otwartym - dodał Adamowicz.

Płażyński pogratulował zwycięzcy

- To, czego dokonaliśmy w kampanii wyborczej, to coś bardzo dobrego dla gdańskiej demokracji, dla dyskursu publicznego w Gdańsku - powiedział Kacper Płażyński już po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów prezydenckich w Gdańsku.

Płażyński pogratulował swojemu kontrkandydatowi Pawłowi Adamowiczowi zwycięstwa. Wyraził też nadzieję, że kolejne pięć lat będzie lepsze dla Gdańska niż dotychczasowe.

Ocenił, że to "czego dokonał sztab PiS, to coś bardzo dobrego dla gdańskiej demokracji, dla dyskursu publicznego w Gdańsku". Podkreślił, że tegoroczna kampania wyborcza była prowadzona "blisko ludzi". Jak zapowiedział, te wątki merytoryczne, które w niej podejmowano, "nie zginą" i będą kontynuowane.

Adamowicz nie poszedł do TVP

Mimo że przed drugą turą - jak donosił reporter TOK FM  Paweł Radzewicz - temperatura kampanii opadła, kandydaci robili, co mogli, aby zwrócić uwagę mieszkańców. Rozdawali drożdżówki, pukali do drzwi z ulotkami, organizowali po dwa prasowe briefingi dziennie.

Ale Paweł Adamowicz zrezygnował z udziału w debacie na antenie TVP Gdańsk. Wydał oświadczenie, w którym zarzucił TVP jednostronność i to, że go oczernia. "Niestety telewizja przekroczyła próg przyzwoitości, którego dalej akceptować po prostu się nie da" - napisał. Ostatecznie debata się nie odbyła, a Adamowicz zorganizował czat z wyborcami. 

Zobacz także: Paweł Adamowicz nie ma żalu do PO. "Ważne, że duża część ich wyborców zagłosowała na mnie"

Największym zaskoczeniem pierwszej tury wyborów w Gdańsku był niższy od spodziewanego wynik Jarosława Wałęsy - 27,77 procent głosów. - Może był za mało aktywny? A może trochę zbierał cięgi za ojca? Chociaż myślę, że za ojca mógł też zbierać “plusy dodatnie”. Jak widać,”plusy ujemne” jednak przeważyły - ocenił w TOK FM Andrzeja Rycharda z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN.

Jarosław Wałęsa: PiS może próbować wygrać w Gdańsku w trzeciej turze. Tego się obawiam najbardziej

WIĘCEJ O WYNIKACH II TURY WYBORÓW SAMORZĄDOWYCH >>>

DOSTĘP PREMIUM