Kowal: Mam wrażenie, że w PiS kiełkuje pomysł, żeby mieć nacjonalistów jako partię satelicką

Rozmowy, które prowadził niedawno prezydent z ruchami narodowymi ws. wspólnego Marszu Niepodległości, świadczą o tym, że PiS chciałby, aby były one jego partią satelicką - stwierdził w TOK FM dr Paweł Kowal.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej.  Sprawdź szczegóły >>>

Dr Paweł Kowal stwierdził, że do wyniku, jaki PiS osiągnął w wyborach, przyczynił się też brak obchodów Święta Niepodległości. - Ludzie nie lubią, kiedy partia nie wykonuje tego, z czym ją szczególnie kojarzą - zaznaczył.

Gość Dominiki Wielowieyskiej wyjaśniał, na czym może polegać nowy pomysł obozu władzy. - Mam wrażenie, że kiełkuje taki pomysł, żeby mieć nacjonalistów jako partię satelicką. Taki sens mogą mieć rozmowy prezydenta (na temat jego udziału w Marszu Niepodległości) - stwierdził. 

- Wydaje mi się, że jesteśmy na przedprożu powstania partii. Widać, że ONR, Ruch Narodowy i mniejsze organizacje są bliskie, żeby powołać coś wspólnego. Optymalnie dla nich byłoby, żeby to się nazywało Marsz Niepodległości. Widać wyraźnie jak bardzo oni pilnowali tej marki. Mam wrażenie, że ktoś tam chce, żeby ją nazwać Marsz czy jakoś tak - wyjaśniał dr Paweł Kowal. 

Czytaj też: Prezydent Andrzej Duda nie pójdzie w Marszu Niepodległości

Według byłego wiceszefa MSZ gra toczy się o to, czy nowo powstała organizacja pójdzie do wyborów sama, w kontrze do PiS, czy też partii rządzącej uda się przeciągnąć ją na swoją stronę. I stworzyć z nowej partii organizację satelicką. 

Zdaniem Kowala doszliśmy do sytuacji, kiedy narodowcy uznali, że mają licencję na organizowanie listopadowego przemarszu i obchodzenie Święta Niepodległości. - I tu się zaczyna problem. Prezydent i rząd, zamiast powiedzieć, że jest to narodowa sprawa, nie tylko tego nie mówią, ale siadają do rozmów. I mało tego, jeszcze je przegrywają - podsumował gość TOK FM. 

Wybory samorządowe. PiS poszedł na wojnę?

Były wiceminister spraw zagranicznych nie jest zaskoczony wynikiem wyborów samorządowych. Jego zdaniem "PiS poszedł na wojnę z klasą średnią i miastami już dawno". - Te środowiska zaczęły identyfikować swoje różne problemy z rządami Prawa i Sprawiedliwości. 

Dodał również, że kampania wyborcza prowadzona przez partię rządzącą była - szczególnie w ostatniej fazie - prawie wyłącznie podporządkowana walce z Polskim Stronnictwem Ludowym. 

Czytaj też: Wójt siedzi w areszcie z 92 zarzutami na koncie. Dostał 72,4 proc. głosów i wygrał wybory

- Mateusz Morawiecki, który miał otwierać obóz władzy na centrum. Okazało się, jak w staroarabskim przysłowiu: wielbłąd ma swoje plany, a poganiacz swoje. Czyli, że partia miała swoje plany a Morawiecki inne. Szybko zorientował się, że nie ma sensu, żeby szedł do centrum, bo wtedy nie będzie mieć poparcia we własnej partii. Zaczął więc robić dokładnie coś odwrotnego niż to, czego od niego wymagano - tłumaczył gość Poranka Radia TOK FM. Jak podkreślił Kowal,  premier zaczął po prostu walczyć o poparcie wewnątrz własnej partii, "a PiS w ostatniej fazie nie było już w stanie wystawić nikogo, kto byłby wiarygodny dla klasy średniej i inteligencji".

Czytaj też: Ekspert: Nie wiem, czy ktoś się spodziewał, że PiS będzie w stanie zwyciężyć. Ale bazę poparcia ma sporą>>>

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • czy była możliwość zaproszenia zagranicznych gości? 
  • jakie znaczenie mają międzyrządowe konsultacje polsko-niemieckie?
  • co się stanie po wyborach z PSL?

Miały być wielkie obchody, będzie Marsz Niepodległości

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM