Donald Tusk zeznawał ws. Amber Gold. "Był bardzo dobrze przygotowany"

Zdaniem Pawła Wrońskiego z "Gazety Wyborczej" Donald Tusk był dobrze przygotowany do przesłuchania i pokazywał, że "istnieje filozofia państwa, które nie weźmie każdego za rączkę".

Donald Tusk stawił się 5 listopada na przesłuchaniu przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold. 

Zdaniem krytyków komisji, jej cel jest polityczny - chodzi o udowodnienie, że były premier mógł zapobiec aferze parabanku. Gdyby udało się to komisji osiągnąć, wówczas być może uda się wyeliminować Tuska z wyścigu o fotel prezydenta w nadchodzących wyborach. 

Mikołaj Lizut pytał w TOK FM Grzegorza Osieckiego z "Dziennika Gazety Prawnej", na ile taki cel udało się osiągnąć.

- Mam wrażenie, że po tym przesłuchaniu wszystko zostało na tych samych pozycjach. Donald Tusk jest bardzo dobrze przygotowany. Widać, że spodziewał się, w jaki sposób PiS będzie argumentować i jakich użyje metod. Co istotne, przyszedł bez swojego przedstawiciela - podkreślił Grzegorz Osiecki z "Dziennika Gazety Prawnej"

Zdaniem dziennikarza było widać, że przewodniczący Rady Europejskiej trzyma nerwy na wodzy i stara się kontrolować sytuację. 

Co do tej pory udało się komisji ustalić? 

Według gościa TOK FM prace komisji ujawniły "niezbyt wesoły obraz funkcjonowania wewnętrznych mechanizmów dotyczących działania służb, czy prokuratury".

- Z tego punktu widzenia, dzisiaj Donald Tusk podkreśla, że to wszystko, co mówił w sierpniu 2012 roku, jest aktualne. Że państwo wtedy zadziałało, były błędy po stronie prokuratury. I tutaj stara się przerzucić winę na stronę PiS. Akcentuje, że prokuratorzy, którzy są winni zaniechań, za obecnej władzy awansowali - tłumaczył dziennikarz. 

Dodał, że w przypadku Amber Gold zabrakło właśnie energicznych działań prokuratury. - To ona była najsłabszym ogniwem tej całej historii - zaznaczył. 

Tusk wychodzi z tarczą, czy na tarczy?

Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej" również zauważył, że były premier bardzo dobrze radzi sobie podczas przesłuchania. 

- Widać wyraźnie zdenerwowanie pani przewodniczącej Wassermann. Tusk parę razy umiejętnie zbił z pantałyku osoby, które zadawały mu pytania - podkreślił gość Mikołaja Lizuta. 

Zaznaczył jednak, że jego zdaniem polityk wyjdzie z przesłuchania nie tylko z tarczą, ale też na tarczy. - Pojawił się wątek, dlaczego służby specjalne nie ostrzegły premiera, że jego syn pracuje w firmie, którą kieruje człowiek dziewięć razy skazany. Jest pytanie, czy te służby działały dobrze, czy one tego nie wiedziały, czy też może w całej strukturze państwa coś tutaj jest troszeczkę nie tak i coś szwankuje - wyjaśniał Wroński. 

Dziennikarz podkreślił, że "w którymś momencie Donald Tusk sam sobie zadał pytanie, jak to się stało". - Ale myślę, że był dosyć dobrze przygotowany, pokazując, że istnieje filozofia państwa, które nie weźmie każdego za rączkę, że instytucje państwa zadziałały dobrze w kwestii Amber Gold, łącznie z ABW mimo różnych stawianych jej zarzutów" - podsumował. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Adamowicz o poparciu od Tuska na Twitterze: To była jego inicjatywa

DOSTĘP PREMIUM