"Autyzm to nie choroba psychiczna". 12-latek zawstydził autorów podręczników

12-latek ze spektrum autyzmu interweniował w sprawie błędnych zapisów w podręczniku. I osiągnął sukces.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>>

O Janie Gawrońskim z Łodzi pisaliśmy kilka miesięcy temu, gdy podjął interwencję w PKP. Chłopiec zwrócił uwagę kolejarzom, że przez internet nie dało się kupić biletu ze zniżką na pociąg powrotny. Kolej obiecała Janowi, że to zmieni.

Tym razem uwagę chłopca zwrócił podręcznik do języka polskiego dla klasy VII, w którym autor, przy jednym z tekstów literackich, tłumaczy uczniom, czym jest autyzm.

"Autyzm - zespół zaburzeń psychicznych, objawiający się m.in. brakiem kontaktu z otoczeniem" - czytamy w podręczniku.

"Mamo, czy jestem chory psychicznie?"

Według Jana to zdanie to kłamstwo. Chłopiec znalazł stronę Gdańskiego Wydawnictwa Oświatowego, a na niej podręcznik w wersji elektronicznej i dokładnie go przekartkował. – Bardzo długo nad tym myślał i przyszedł do mnie zasmucony. Zapytał, czy jest chory psychicznie? Dokładnie porozmawialiśmy, wytłumaczyłam mu, że autyzm to całościowe zaburzenie rozwoju, a nie choroba psychiczna. I nawet nie pytając mnie, czy może napisać pismo do wydawnictwa, po prostu je napisał – tłumaczy Sylwia Mądra, mama Janka.

Podkreśla, że jest w syna dumna. - Podręczniki nie mogą powielać stereotypów. Musimy być na bieżąco. Jesteśmy to winni osobom z niepełnosprawnościami, ale też młodym ludziom, którzy z tych podręczników się uczą – dodaje pani Sylwia.

Jan pisze do wydawnictwa

Jan w swoim liście przedstawił się jako "samorzecznik", który podejmuje różne interwencje, by osobom z autyzmem żyło się lepiej.

- Autyzm to nie jest choroba psychiczna - to całościowe zaburzenie rozwoju. Każda osoba z autyzmem jest inna. Nie jest chora na autyzm, tylko ma autyzm i kontaktuje się z otoczeniem po swojemu. Ludzie ze spektrum autyzmu mają wiele pasji, mają przyjaciół - napisał do wydawnictwa, apelując o "wypuszczenie do szkół podręcznika z prawdą o autyzmie".

- Przecież czytają to dzieci. Moi koledzy w szkole z 7 klasy też mogą przeczytać ten błąd. To krzywdzące dla mnie i dla innych dzieci ze spektrum autyzmu - argumentował chłopiec.

Pismo JanaPismo Jana tokfm.pl

Jest reakcja

Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe odpisało młodemu "samorzecznikowi". Tłumaczyło się, że definicja autyzmu, którą zamieszczono, pochodzi ze "Słownika Języka Polskiego", który "uznano za źródło bardzo wiarygodne".

- Świat zmienia się w szalonym tempie. Naukowcy co rusz odkrywają nowe prawa i weryfikują obowiązujące definicje. Obiecujemy, że ta definicja w następnym wydaniu podręcznika zostanie zmieniona, podobnie jak określenie "chory na autyzm", które znalazło się we wstępie do tekstu "Apolejka i osiołek". Nową definicję opracujemy wspólnie z Fundacją JiM - napisał Paweł Mazur z Gdańskiego Wydawnictwa Oświatowego.

- Obiecali, że poprawią. Bardzo się cieszę. Zrobią nową partię książek - mówi nam Jan. Mimo swoich 12 lat, jest osobą bardzo zaangażowaną w pomaganie. - Mam komputer, piszę na komputerze. Pomaga mi mama. I potem z wielką niecierpliwością zawsze czekam na odpowiedź - tłumaczy nasz rozmówca.

DOSTĘP PREMIUM