Siemoniak o decyzji Dutkiewicza: Nie może być zgody na hasanie z faszystowskimi hasłami

Zakazując Marszu Niepodległości władze Wrocławia pokazały, że nie mają zamiaru tolerować imprez promujących hasła faszystowskie i rasistowskie - komentował w TOK FM Tomasz Siemoniak z PO.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50 proc. taniej. Sprawdź szczegóły >>>

- Prezydent Sutryk i prezydent Dutkiewicz powiedzieli jasno, że nie może być zgody na to, żeby hasać po miastach z faszystowskimi hasłami. Zero tolerancji dla imprez promujących hasła faszystowskie i rasistowskie. Władze państwowe nie mogą być zakładnikami - tak wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej ocenił decyzję władz Wrocławia o zakazie Marszu Niepodległości.

Jak podkreślił, jest to decyzja szczególnie ważna, biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze niedawno rozmowy na temat wspólnego marszu z narodowcami w Warszawie prowadziła - w imieniu Andrzeja Dudy - Kancelaria Prezydenta.

- Polegli w tych negocjacjach, niczego nie uzyskali. Nie neguję tego, że w tych marszach idzie wielu ludzi, którzy nie chcą mieć niczego wspólnego z hasłami faszystowskimi, ale zostało to zawłaszczone i staje się to problemem - argumentował.

Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, po zasięgnięciu opinii policji i w porozumieniu z prezydentem elektem Jackiem Sutrykiem, zakazali marszu w stolicy Dolnego Śląska. W uzasadnieniu napisano, że podczas poprzednich manifestacji organizowanych przez środowiska skrajnie prawicowe dochodziło do licznych incydentów, m.in. przepychanek, szarpanin, a jej uczestnicy byli agresywni.

Tymczasem ustępująca prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiada, że nawet najmniejsze wykroczenie popełnione przez uczestników Marszu Niepodległości może skutkować jego rozwiązaniem. Prezydentka podkreśliła, że będzie działać w tej sprawie z całą stanowczością.

- Będziemy wszystko analizować, będziemy wszystko fotografować i jeżeli (...) będą race w takim zakresie, jak w zeszłym roku, to bez wahania rozwiążę tę manifestację - powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Jak od strony prawnej ocenić decyzję prezydenta?

- Nie jest tak, że wolność zrzeszania jest absolutnie bezwzględna i nigdy nie można jej ograniczać. Pewnym novum jest jednak, że prezydent zdecydował się to zrobić prewencyjnie. Europejski Trybunał Praw Człowieka i Komisja Wenecka zaznaczają, że w takiej sytuacji, trzeba mieć wyjątkowo mocne argumenty - mówił w TOK FM Jacek Mazurczak z  Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego, główny specjalista ds. monitorowania przestępstw z nienawiści w MSWiA w latach 2014-2016.

Jego zdaniem, z punktu widzenia prawa, bezpieczniejszy jest sposób, który podpowiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz.

DOSTĘP PREMIUM