Konstytucja dla nauki sprzyja plagiatorom? "Wcześniej przepisów było więcej, ale były mniej jasne"

Dr Piotr Dardziński, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego mówił w TOK FM, że ustawa Gowina przeciwdziała feudalnemu systemowi, który panuje na polskich uczelniach i sprzyja przyzwalaniu na plagiaty prac naukowych.

Teraz cyfrową prenumeratę Radia TOK FM możesz wykupić we wspólnym pakiecie z Wyborcza.pl. Wszystko na jednym loginie i aż o 50% taniej! Sprawdź szczegóły >>>

Dr Marek Wroński to naukowiec, który od lat zajmuje się problemem plagiatów na polskich uczelniach. Jego zdaniem nowa ustawa o szkolnictwie wyższym, którą min. Jarosław Gowin nazywa "konstytucją dla nauki", zwiększa bezkarność sprawców

Na zarzuty odpowiadał w Poranku Radia TOK FM dr Piotr Dardziński, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.

- Nowa ustawa jest po to, żeby wspierać i rozmnażać Don Kichotów - mówił, odnosząc się do pracy dr Wrońskiego. Tłumaczył, że środowiska korporacyjne, do jakich zaliczył też środowisko akademickie, mają skłonność do działania według zasady "ręka rękę myje", a tym samym do degenerowania się. 

"Przepisów powinno być mniej i powinny być jaśniejsze".

Gość TOK FM zaznaczył, że po przeczytaniu wywiadu z dr Wrońskim postanowił raz jeszcze zweryfikować, w jakim stopniu nowe regulacje prawne umożliwiają ściganie nadużyć.

Według niego ustawa Gowina mówi mniej o plagiatach, ponieważ w niej po prostu mniej poświęconych temu przepisów. - Ale w art. 194 jest wyraźnie mowa, że w każdym przypadku, kiedy dochodzi do rażącego naruszenia prawa, a pojawienie się plagiatu z całą pewnością jest naruszeniem prawa, Rada Doskonałości Naukowej, czyli organ, który rozstrzyga o różnych postępowaniach i nadaniach stopni naukowych, wskazuje organ, który ponownie rozpatruje sprawę, odwołując do przepisów kodeksu administracyjnego - wyjaśniał dr Dardziński.

Podkreślił, że przy tworzeniu nowych regulacji, ministerstwu przyświecała filozofia: "przepisów powinno być mniej i powinny być jaśniejsze". 

- Jeśli jest naruszenie prawa, to powinno się stosować kodeks postępowania administracyjnego i pójść do sądu - podkreślił.

Prowadzący program, Jan Wróbel, zaznaczył, że w ustawie miał być przepis mówiący o tym, iż profesura może zostać odebrana. 

- I jest. Profesura może być podważona, ale zgodnie z prawem administracyjnym. Nie tworzymy żadnych dodatkowych procedur. Wcześniej było ich więcej, ale były mniej jasne - zaznaczył wiceminister.

System antyplagiatowy

Dr Dardziński mówił w Poranku Radia TOK FM, że resort jest na finiszu realizacji trwającego ponad dwa lata przygotowania programu antyplagiatowego, który będzie miał zastosowanie do wszystkich prac naukowych. Obecnie tylko prace magisterskie sprawdzane są przez system antyplagiatowy.

- Tworzymy bazę wszystkich prac dyplomowych: licencjackich, magisterskich, doktorskich, a także wszystkich publikacji, łącznie ze "zrzutem polskiego internetu", która będzie aktualizowana co miesiąc. System będzie wszystkie te bazy przeszukiwać i będzie sprawdzać, czy jakakolwiek praca, która powstała nie jest plagiatem - wyjaśniał.

Wiceminister zapewnił, że system jest bardzo efektywny i uniemożliwia również "bardziej zniuansowane metody, które tworzą plagiaty". - Ma elementy sztucznej inteligencji, która nie tylko porównuje, ale także myśli, jak można przekręcać zdania, żeby udawać, że coś nie zostało skopiowane - tłumaczył.    

Gość Jana Wróbla zaznaczył, że problemem nie są same plagiaty, ale kwestia dotychczasowej kultury, która obowiązywała na uczelniach.

- Czyli pewnego systemu feudalnego. Dr Wroński wyraźnie wskazuje na to, że ci wyżej w hierarchii kopiują prace tych, którzy są niżej. Ci niżej nie protestują, ponieważ wiedzą, że jeśli chcą przejść wyżej, to muszą być grzeczni. Nowa ustawa spłaszcza strukturę środowiska akademickiego - mówił wiceminister. 

Podkreślił, że w dużo większym stopniu stawia na dorobek naukowy, a nie tylko na stopnie i tytuły. - Czyli doktor z dobrym dorobkiem, jeśli profesor skopiuje jego pracę, będzie mógł w nowych regulacjach prawnych zrobić z tego awanturę, dlatego że profesor nie będzie już miał takiego wpływu na rozwój jego kariery. Można trochę powiedzieć, że uwłaszczyliśmy chłopów pańszczyźnianych w postaci doktorów, żeby nabrali takiej samej suwerenności jak ich panowie, którzy dotychczas byli profesorami - stwierdził gość TOK FM. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Gowin nie chce rozmawiać z protestującymi. "Upolitycznianie uczelni? Ten zarzut nie ma uzasadnienia"

DOSTĘP PREMIUM