Były policjant chce skarżyć Polskę do Strasburga. "Nasze środowisko zostało ukarane za to, że żyło w PRL"

Krzysztof Kwiatkowski to emerytowany policjant. Przez osiem miesięcy służył w SB, patrolował wtedy okolice czeskiego konsulatu. To spowodowało, że dosięgła go tzw. ustawa dezubekizacyjna. Za zmniejszenie emerytury ma skarżyć Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Teraz cyfrową prenumeratę Radia TOK FM możesz wykupić we wspólnym pakiecie z Wyborcza.pl. Wszystko na jednym loginie i aż o 50 proc. taniej!  Sprawdź szczegóły >>>

Na skutek przygotowanej przez PiS ustawy Krzysztofowi Kwiatkowskiemu zmniejszono emeryturę - z 6,5 tys. zł do 1,7 tys. Jak mówił w TOK FM, po opłaceniu rachunków, wykupieniu lekarstw - zostaje mu 300 zł.

Kwiatkowski zaczął służbę w milicji w 1982 roku. Zwolnił się w 1988 roku, z powodu konfliktu z przełożonymi. - W 1990 roku, widząc przemiany ustrojowe i demokratyczne, powróciłem do służby jako policjant - wspominał w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u. 

Na emeryturę odszedł ze stanowiska komendanta powiatowego w 2012 roku. Jako policjant był wielokrotnie odznaczany. Otrzymał m.in. medal Jana Pawła II, Złoty i Srebrny Krzyż Zasługi, medale za zasługi dla obronności kraju, również trzy odznaczenia Zasłużony Policjant.

Krzysztof Kwiatkowski za służbę zapłacił zdrowiem. - Jestem inwalidą trzeciej grupy oraz mam niepełnosprawność umiarkowaną na podstawie schorzeń nabytych podczas służby po 1990 roku - informował w rozmowie z Piotrem Maślakiem.

Czytaj też: "Ugięły się pode mną nogi. Chyba czas na stryczek". Była policjantka po decyzji Błaszczaka>>>

W SB ochraniał konsulat

Przepisy zmniejszające świadczenia emerytalne z założenia miały dotyczyć funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL. Dlaczego więc były milicjant i policjant stracił przez nie większość emerytury?

- Byłem osiem miesięcy w SB, a moja rola była taka, że patrolowałem okolice czeskiego konsulatu w Katowicach. W mundurze milicyjnym oczywiście - podkreślił gość TOK FM. 

Krzysztof Kwiatkowski tłumaczył, że jego przydział do Służby Bezpieczeństwa wynikał zapewne z kwestii kadrowych. - Wielu ludzi było przypisywanych na wolne etaty lub czasowo do komórek bezpieczeństwa, a po pewnym czasie byli od nich odłączani. To jest nic innego, jak pewne ruchy kadrowe - wyjaśniał.

Dodał, że "nawet jeśli funkcjonariusz całą swoją służbę odbył w SB, to trzeba byłoby mu udowodnić winę, którą popełnił, bo państwo było wtedy legalne, a służba była oczywista i jasna".

Milczy sąd, milczy minister

Aby skarżyć Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, Krzysztof Kwiatkowski musi najpierw wyczerpać drogę prawną w kraju. 

- A ta jest dosyć dziwna w obecnej chwili, ponieważ moje odwołanie do sądu zostało jakby odłożone. Ani nie mam decyzji o zawieszeniu mojej sprawy, ani o jej rozpatrzeniu - zaznaczył i przypomniał, że Sąd Okręgowy w Warszawie zapytał Trybunał Konstytucyjny czy ustawa dezubekizacyjna jest zgodna z Konstytucją RP. - Trybunał pewnie zamroził te pytania, bo do tej pory nie ma rozstrzygnięcia - stwierdził były policjant.

W podobnej sytuacji jest 23 tys. innych osób, które również złożyły odwołania. 

Podkreślił, że złożył także odwołanie do ministra spraw wewnętrznych, jednak "pan minister również milczy". 

Jak mówił gość TOK FM, ostateczną decyzję o zaskarżeniu Polski podejmie po wysłaniu dodatkowego zapytania do Sądu Okręgowego w Warszawie. 

To sąd powinien stwierdzić winę. Nie polityk

- Jak można stworzyć prawo, które po pierwsze działa wstecz. Po drugie jest ono odpowiedzialnością zbiorową. Po trzecie, nasze środowisko zostało wykluczone społecznie, bo w końcu to jedyne środowisko, które zostało ukarane za to, że żyło w czasach PRL - podkreślił Kwiatkowski.

Piotr Maślak przypomniał, że są tacy, którzy w czasach komuny działali aparacie państwowym, a dziś są po właściwej stronie i kary ich nie dotykają. 

- Oczywiście tak to jest i z prokuratorami, i z sędziami, i z wszystkimi innymi. Ale nie mówię, że oni są winni. Najważniejsze jest to, żeby sąd dowiódł, że ktoś popełnił przestępstwo - podsumował były policjant.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Zakaz marszu w Warszawie to prezent dla PiS? Gronkiewicz-Waltz: nie konsultowałam decyzji z PO




Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM