O wybuchu I wojny światowej zdecydowało 60 osób. Wszystko miało się skończyć po kilku tygodniach i sześciu bitwach

11 listopada 1918 roku na zachodzie Europy zamilkły działa, ale w jej części wschodniej wcale nie zrobiło się spokojnie. Polska jeszcze przez pięć lat zmieniała swoje granice. Mówił o tym w TOK FM historyk, dr hab. Piotr Szlanta.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Pierwsza wojna światowa miała trwać - według planistów brytyjskich - raptem kilka tygodni, a stoczonych miało zostać sześć wielkich bitew - powiedział w TOK FM gość Karoliny Głowackiej, dr hab. Piotr Szlanta z Instytutu Historii Uniwersytetu Warszawskiego i redakcji magazynu "Mówią Wieki". W związku z tym uznano, że nie ma sensu wyposażać brytyjskich żołnierzy w zbyt wiele uzbrojenia artyleryjskiego, bo to obniży ich mobilność. 

- Bardzo szybko okazało się, że wojna przybrała charakter wojny okopowej, później także wojny przemysłowej. (…) To była wojna na przetrwanie, ona testowała sprawność struktur państwowych, możliwość mobilizacji społeczeństwa - wyliczał historyk, przypominając, że w konflikt wciągnięte zostały kobiety, a nawet dzieci, które w Państwach Centralnych, objętych blokadą morską, zbierały rzadkie metale. - Zrywano dachy, konfiskowano dzwony kościelne, klamki, społeczeństwo było wygłodzone - dodawał. I właśnie to - jego zdaniem - przesądziło o ostatecznym sukcesie państw Ententy, które dysponowały o wiele większymi rezerwami ludzkimi, materiałowymi i finansowymi.

Dr Szlanta przyznał, że gdyby ludzie decydujący o wybuchu I wojny światowej mieli świadomość, jak ten konflikt się potoczy, nie zdecydowaliby się na nią. - Szacuje się, że decyzję o rozpoczęciu I wojny światowej podjęło grono około 60 osób - monarchowie, ministrowie spraw zagranicznych, szefowie sztabów generalnych, premierzy. Nikt z tych polityków ani wojskowych latem 1914 roku nie przewidywał, że ta wojna potrwa cztery lata i będzie kosztowała życie ok. 10 mln osób, a ponad 20 mln ludzi uczyni kalekami - mówił dr hab. Piotr Szlanta. Jak dodał, wojna doprowadziła do radykalizacji nastrojów, zwrotu w kierunku republikanizmu, zasady suwerenności narodu, przy jednoczesnym spadku znaczenia monarchii. Rozpoczął się marsz ku kolejnemu światowemu konfliktowi...

Na wschodzie wojna trwała dłużej

O ile 11 listopada 1918 roku uznawany jest za datę zakończenia I wojny światowej, o tyle w Europie Środkowo-Wschodniej konflikt jeszcze trwa - kończy się w 1921 roku, kiedy to w marcu podpisany zostaje Traktat Ryski, kończący wojnę polsko-bolszewicką. Wtedy też w Polsce przyjęta zostaje nowa konstytucja, która ustala ramy ustrojowe nowego państwa. Jednocześnie w Związku Radzieckim wygasają ostatnie ogniska oporu przeciwko bolszewikom.

- O ile rzeczywiście 11 listopada zamilkły działa i karabiny na froncie zachodnim, to w Europie Wschodniej mamy do czynienia z całym szeregiem konfliktów o granice, o to, kto będzie sprawował władzę - wskazywał dr hab. Piotr Szlanta z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego i redakcji magazynu "Mówią wieki", który był gościem Karoliny Głowackiej. 

Wskazywał, że w przypadku Polski proces kształtowania się granic trwał nawet dłużej - można uznać, że zakończył się dopiero w 1923 roku, kiedy Rada Ambasadorów Ligi Narodów uznała polską władzę nad Galicją Wschodnią. Wcześniej, bo wiosną 1919 roku do Polski przyłączona zostaje Wielkopolska - po sukcesie powstania wielkopolskiego. - To było zwycięskie powstanie, ale też w odpowiednim czasie przyszli nam z pomocą alianci zachodni, wymuszając w lutym 1919 roku podpisanie zawieszenia broni w Trewirze. Gdyby Niemcy chcieli, byliby w stanie wojskowo stłumić to powstanie - podkreślał Piotr Szlanta. 

Zmiany w linii granic wprowadził również Traktat Wersalski, który wszedł w życie w styczniu 1920 roku i przywrócił Polsce Pomorze. A aż do 1921 roku trwają też spory o podział Górnego Śląska. - Te konflikty graniczne były nie do uniknięcia, dlatego że w XIX wieku, kiedy nie istniało państwo polskie, wśród narodów zamieszkujących dawną Rzeczpospolitą dało się zauważyć odrodzenie narodowe - podkreślał historyk, wymieniając Litwinów, Ukraińców czy w mniejszym stopniu Białorusinów. 

Dr hab. Piotr Szlanta z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego i redakcji magazynu "Mówią wieki" daje, wspólnie z Karoliną Głowacką, daje półgodzinną lekcję historii. Posłuchaj, by zrozumieć, w jakiej sytuacji znajdowała się Polska w listopadzie 1918 roku, co działo się w kraju i w Europie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (87)
Kiedy skończyła się I wojna światowa w Polsce? Granice II RP ustalano do 1923 roku
Zaloguj się
  • jacek.boczkowski

    Oceniono 16 razy 10

    Jak wyglądało pole bitwy na Sommą ? Jakiś generał francuski porównał je do hurtowni dla 100 sklepów mięsnych. Dziennie wywożono stamtąd kilka tysięcy rozszarpanych trupów poległych żołnierzy. Żołnierze francuscy jadący pod Verdun beczeli jak barany idące na rzeź.

  • asperamanka

    Oceniono 9 razy 9

    O tym, że wojna wcale nie musi być krótka, elity europejskie wiedziały. Dość dokładnie przebieg przyszłego konfliktu opisał w wydanej na początku XX wieku książce polski bankier i przedsiębiorca pochodzenia żydowskiego Jan Bloch, i książka ta była szeroko czytana i komentowana.

    Po zakończeniu wojny zwycięscy alianci narzucili narracje, że wyłącznym winowajcą wojny były Niemcy, ale rzecz bynajmniej nie była taka prosta. Równie winna była Francja, w której narastały nastroje rewanżystowskie za 1871 rok i dążenia do nowego rozdania w Europie, lecz Francuzi zdawali sobie sprawę, że na pokonanie Niemiec samodzielnie szans nie mają, wobec czego zbudowali system sojuszy antyniemieckich z wbudowanym automatyzmem działania w razie zaistnienia casus foederis, i ten automatyzm w znacznej mierze spowodował, że kryzys bałkański przerodził się w wojnę światową.

    Twierdzono po wojnie, że jej bezpośrednią przyczyną było carte blanche które Wilhelm II dał Austriakom wobec Serbii po czym udał się na wakacyjny rejs swoim jachtem i pozwolił sprawom dziać się, jednak mniej się mówi o tym, że ten sam Wilhelm, gdy pod koniec lipca do niego dotarło, w jakim kierunku zmierza bieg wydarzeń, starał się za wszelką cenę konfliktowi zapobiec. Niestety, uległ von Moltkemu i jego argumentom, że raz zaczętej mobilizacji zatrzymać się nie da, a sama mobilizacja była już w zasadzie pewną wojną. Niemiecki sztab generalny uważał bowiem, że Niemcy zmuszone toczyć wojnę na dwa fronty powinny ją toczyć jak najszybciej, gdyż rozwój gospodarczy Rosji postępuje tak szybko, że za 3-4 lata będzie ona już nie do pokonania. Rosjanie przekonywani przez Wilhelma, że sytuację da się odwrócić, także nie chcieli słuchać, zachęcani przez Francuzów którzy uważali, że tylko teraz Rosję da się wciągnąć do wojny po stronie Francji, i niewykluczona jest sytuacja powrotu do sojuszy bismarckowskich, gdyż w zasadzie Rosja i Niemcy żadnych konfliktów wymagających wojny między sobą nie miały, a akurat wtedy rosyjskie elity uważały, że wojna uspokoi rewolucyjną sytuację wewnętrzną.

    Krótko mówiąc, do wojny dążyli wówczas z różnych względów wszyscy gracze, i gdyby nie wybuchła ona o Franciszka Ferdynanda, to w ciągu kolejnych 2-3 lat znalazłby się kolejny pretekst. Przedsmakiem był o kilka lat wcześniejszy kryzys marokański, który też omal nie doprowadził do wojny światowej, ale w ostatniej chwili udało go się rozładować.

  • mazzini890

    Oceniono 13 razy 7

    O tym że przyszła wojna może być tragiczna i inna niż poprzednie ostrzegał w latach 90 XIX wieku, Helmut von Moltke Starszy. Ale mało kto go słuchał.

  • saves

    Oceniono 15 razy 7

    Jak zwykle. Przez ambicje rządzących kretynów, ginęli szarzy obywatele. Bitwa na Sommą, Ypres... Niektóre z pól ówczesnych bitew do dziś nie nadają się do użycia z powodu zalegających tam szczątków i resztek broni chemicznej.

  • aala43

    Oceniono 6 razy 4

    zginęło ok. 17 milionów ludzi - taka to polityka,

  • justas32

    Oceniono 11 razy 3

    Polska powstała bo zwycięskie mocarstwa dawały ziemie po przegranych każdemu narodowi który tego chciał ...

  • obeznany

    Oceniono 18 razy 2

    Europa dokonała od tego czasu olbrzymiego postępu. Z wyjątkami. W Polsce do władzy dorwały się prymitywy stojące mentalnie na poziomie tych 60, którzy 104 lata temu rozpętali to piekło. Dziękować Bogu, że te półgłówki nie dysponują potencjałem mocarstwa światowego.

  • mark6

    Oceniono 3 razy 1

    a w Powstaniu Warsz\awskim było lepiej?
    Tzw. prawdziwi patrioci wydali rozkaz a setki tysięcy zginęło za ich fanaberie.
    Trzeba być niespełna rozumu aby słuchać " przywódców" i ginąć a " coś".

  • jan.go

    Oceniono 1 raz 1

    To była typowa kłótnia w rodzinie. Niemcy , Rosja i Wielka Brytania miały spokrewnione rodziny królewskie I jak tu ni wierzyć w genetykę

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX