Tusk nie powinien czekać do 2020 roku. Leszek Miller: Wybory do PE to wymarzona wręcz sytuacja

O małości - zdaniem Leszka Millera - świadczy to, że prezydent nie wspomniał o obecności Donalda Tuska podczas uroczystości na Placu Piłsudskiego. Były premier chciałby, żeby szef Rady Europejskiej zaangażował się w wybory do PE, które odbędą się w maju przyszłego roku.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

- To, że Andrzej Duda nie wymienił przewodniczącego Rady Europejskiej, to nie tylko małostkowość, to małość. To bierze się prawdopodobnie z tego, że oni widzą w Donaldzie Tusku nie tylko szefa Rady Europejskiej, lecz także ważnego polityka opozycyjnego, który działa na jej rzecz - tak Leszek Miller skomentował to wydarzenia z dnia Święta Niepodległości.

Były premier rozmawiał z Donaldem Tuskiem; szef Rady Europejskiej odwiedził go w domu.

- Bardzo mnie ujęła decyzja Donalda Tuska. Wraz z żoną jestem bardzo wdzięczny za taki odruch sympatii, solidarności, współczucia - mówił Leszek Miller w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Przypomnijmy, pod koniec sierpnia zmarł syn Leszka Millera.

To działanie na własną szkodę

Były premier podkreślił, że podczas spotkania z Tuskiem "trochę" o polityce rozmawiał. - Nie wiem, co zrobi Donald Tusk, ale mogę powiedzieć, co ja bym chciał, żeby zrobił. Wybory do Parlamentu Europejskiego to wymarzona wręcz sytuacja, żeby sprawdzić, czy można zorganizować szeroki blok wyborczy pod patronatem Donalda Tuska. Bo nie ma żadnego innego polityka, który mógłby podjąć się takiej roli. Myślę, że wiele sił politycznych byłoby skłonnych uznać taki patronat - ocenił w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Wybory do PE odbędą się w maju 2019 roku. Wtedy jeszcze Tusk będzie przewodniczącym Rady Europejskiej, jego kadencja skończy się dopiero pod koniec roku. Eksperci spekulują, że przez to Donald Tusk może wrócić do polskiej polityki dopiero przy okazji wyborów prezydenckich, które odbędą się w 2020 roku. 

Zdaniem dziennikarki TOK FM Donald Tusk, angażując się w wybory do PE, "wystawia się na strzał ze strony PiS". - Że jako szef Rady Europejskiej angażuje się politycznie na własnym podwórku - tłumaczyła.

- Ale takie zarzuty i tak już padają - odpowiedział Leszek Miller. 

Jak ocenił, rządzący w politycznej rozgrywce z Tuskiem popełniają błąd. Takie zachowanie jak 11.11 działa na niekorzyść Prawa i Sprawiedliwości.

- Im bardziej chcą ukryć obecność Donalda Tuska przy tego rodzaju okazjach, tym bardziej jego obecność rzuca się w oczy. Działają więc przeciwko sobie. Ja na miejscu prezydenta Dudy nie tylko powitałbym przewodniczącego Rady Europejskiej, lecz także poprosiłbym go o zabranie głosu. Skoro żaden z polityków rangi europejskiej i światowej nie przyjechał do Warszawy, to Donald Tusk - z tego punktu widzenia - był zbawieniem dla PiS. Trzeba było jego obecność wykorzystać, żeby pokazać Polakom, że kogoś z zagranicy na tych uroczystościach mamy - podsumował były premier Leszek Miller.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu. Karolina Lewicka rozmawiał z Leszkiem Millerem także o:

- wspólnym marszu rządzących i nacjonalistów;

- braku reakcji polskiego rządu na postanowienie TSUE w sprawie Sądu Najwyższego.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM