Sklepy bez jaj, serów i mięsa? Inspektorzy weterynarii ostrzegają i domagają się podwyżek

Inspektorzy weterynarii narzekają, że przez niskie zarobki, za chwilę będzie ich zbyt mało, by sprawnie pracować. A to może oznaczać poważne problemy, które będą widoczne m.in. w sklepach spożywczych.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>> 

Prawie połowa pracowników Inspekcji Weterynaryjnej podpisała się pod wnioskami o podwyżki. Dokumenty - w sumie prawie 2 tysiące pism -  skierowano dziś (w czwartek) do premiera Mateusza Morawieckiego.

- To są wieloletnie zaniedbania i to jest ten moment, kiedy chcemy, by w końcu poświęcono nam uwagę – przekonywała w studiu TOK FM Sara Meskel, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Weterynarii Inspekcji Weterynaryjnej.

Weterynarze skarżą się, że niskie zarobki powodują problemy kadrowe. - Średnio zarabiamy po około 2,5 tysiąca złotych brutto. Do tego nasz zawód jest bardzo trudny. To nie tylko papierkowa robota, ale głównie praca w terenie. Czasami z trudnymi ludźmi, czynnikami zakaźnymi. Te aspekty sprawiają, że ludzie się do tego nie garną – przekonywała Dorota Osadców, sekretarz Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Weterynarii Inspekcji Weterynaryjnej.

Inspektorzy domagają się, by ich zarobki zostały zrównane ze średnią krajową (około 5 tys. brutto), a w przypadku najlepiej wykwalifikowanych pracowników, z dłuższym stażem pracy oraz zdobytymi specjalizacjami, 1,5 średniej krajowej.

Czym zajmuje się inspekcja?

Mało osób wie, czym tak naprawdę zajmują pracownicy Inspekcji Weterynaryjnej. - To my nadzorujemy fermy, rzeźnie, produkcję wędlin, serów, mleka czy jaj. Dbamy też o to, żeby zwierzęta żyły w dobrych warunkach. Wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego przed trafieniem do sklepów przechodzą przez nasze kontrole – tłumaczyła Sara Meskel.

Inspektorzy należą do tzw. korpusu służby cywilnej. Dlatego nie mogą strajkować w sposób "zakłócający ich urzędowanie". Mogą jednak, wzorem niedawnej akcji policjantów, np. pójść na zwolnienia lekarskiej.

- Nie tak dawno robiliśmy akcję ostrzegawczą. 30 procent pracowników Inspekcji Weterynaryjnej oraz Zakładów Higieny wzięło wolne - przypominała szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Weterynarii Inspekcji Weterynaryjnej.

Braki kadrowe oraz finansowe mogą uniemożliwić wykonywanie badań, co spowoduje utratę przez gospodarstwa statusu urzędowej wolności od chorób zakaźnych. - Nie będą mogły sprzedawać swoich produktów. To bardzo uderzy w rynek – przestrzegała Meskel w rozmowie z Pawłem Sulikiem.

Problemy inspektorów mogą uderzyć też w eksport i import towarów pochodzenia zwierzęcego.

Weterynarze z inspekcji domagają się od rządu, by ich podwyżki znalazły się budżecie na 2019 rok.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM