Prof. Matczak o nowelizacji ustawy o SN: Absolutna kapitulacja, wycofanie się z niekonstytucyjnych zmian

- Uważam, że ustawa była potrzebna dla rządu, jako listek figowy. Żeby pokazać: nie będzie nam jakiś trybunał mówić, co mamy robić - sami to zrobimy - komentował w TOK FM prof. Marcin Matczak.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50 proc. taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Do Sejmu trafiła w środę nowelizacja, która oznacza wycofanie się rządzących z większości wprowadzonych zmian w Sądzie Najwyższym.

Nowe przepisy mówią m.in. o przywróceniu do pracy tych sędziów, którzy musieli odejść w stan spoczynku, po zmianie przez PiS wieku, do którego mogą orzekać.

Nowelizacja tylko kilka godzin czekała na pierwsze czytanie. Widać więc, że rządzący chcą przeprowadzić ją przez parlament w bardzo szybkim tempie.

- Ta nowelizacja jest strasznie dziwna, z kilku powodów. Po pierwsze jest niepotrzebna - komentował w TOK FM prawnik prof. Marcin Matczak z Uniwersytetu Warszawskiego. I przypomniał, że nie tylko on i inni prawnicy, ale też szef TSUE stwierdzili, że nie trzeba nowelizować przepisów o Sądzie Najwyższym.

- Bo zabezpieczenie, o którym zdecydował trybunał, ma bezpośrednie skutki prawne. Tak to orzeczenie rozpoznali sędziowie, SN i Naczelnego Sądu Administracyjnego (którzy wrócili do pracy, choć na mocy zakwestionowanych przez TSUE przepisów odeszli w stan spoczynku - red.). Ta ustawa nie jest potrzebna - podkreślił gość Mikołaja Lizuta.

Unijny trybunał, przypomnijmy, podjął decyzję o postanowieniu zabezpieczającym w sprawie SN 19 października.

"Listek figowy"

Po co więc PiS zdecydował się na złożenie nowelizacji? - Uważam, że ustawa była potrzebna dla rządu, jako taki listek figowy, żeby pokazać: mamy kontrolę nad całą sytuacją; nie będzie nam jakiś trybunał mówić, co mamy robić, my sami to zrobimy - mówił prof. Matczak.

Prawnik zwrócił uwagę, że zgłoszona dziś nowelizacja jest też "dziwna" dlatego, że "idzie o wiele dalej, niż wymaga zabezpieczenie" wydane przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

- W treści i uzasadnieniu jest wskazana kompletna kapitulacja i  wycofanie się z rozwiązań (wcześniejszych - red.). Ta ustawa nie tylko zamraża sytuację, ale likwiduje w ogóle wcześniej wprowadzone rozwiązania. I choć utrzymuje wiek 65 lat (na odejście sędziów w stan spoczynku - red.), to tylko dla nowych sędziów - podkreślił prof. Marcin Matczak.

Według prof. Marcina Matczaka całą sytuację można porównać do tego, co działo się przy okazji słynnej nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Przypomnijmy, przepisy wywołały napięcia w relacjach z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi.

- Najpierw wielka buta, że my tu zmieniamy i o wyraz naszej suwerenności. A później wielka skrucha, wycofanie się. Spodziewałem się, że nowelizacja ustawy o SN będzie; np. by pokazać, że rząd coś robi. Natomiast to, co mamy, to absolutna kapitulacja, wycofanie się z niekonstytucyjnych zmian - powiedział gość Mikołaja Lizuta.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu. Mikołaj Lizut rozmawiał też z prof. Matczakiem o tym, czy nowelizacja zmienia coś w relacjach między polskim rządem a KE i TSUE?

Czytaj też: Prof. Małgorzata Gersdorf: Jestem niezadowolona, że rząd nie uwzględnił naszych racji wcześniej niż TSUE>>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM