Gliński broni się atakując opozycję i przywołując antysemicki tygodnik "Der Stürmer" z czasów III Rzeszy

Wicepremier i minister kultury tłumaczył w Sejmie swoją wypowiedź, w której stwierdził, że "PiS jest traktowany przez opozycję jak Żydzi przez Goebbelsa". Wystąpienie Piotra Glińskiego przerodziło się w atak na opozycję. Były też nowe odniesienia do III Rzeszy.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej.  Sprawdź szczegóły >>>

Dzisiejsza debata miała związek z wywiadem, którego Piotr Gliński udzielił dla tygodnika „Wprost”. W rozmowie użył m.in. odwołania do postaci Josepha Goebbelsa, ministra propagandy w III Rzeszy. Na te słowa szybko zareagowała Ambasada Izraela oraz Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich. Wypowiedź wicepremiera polskiego rządu nie była też pozytywnie komentowana przez media zagraniczne. 

Wicepremier do dymisji 

Piotr Gliński tłumaczył się dziś ze swoich słów w Sejmie. Odpowiadał na pytania posłów Cezarego Grabarczyka i Rafała Grupińskiego z Platformy Obywatelskiej. Według tego drugiego, wicepremier powinien poddać się do dymisji.

- Dziwię się, że pan jest dzisiaj tutaj z nami. Wydawało mi się, że powinien złożyć dymisję natychmiast po swojej wypowiedzi. Jest pan Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. I mówi pan, w Polsce, w państwie, którego ziemie stały się wielkim żydowskim cmentarzem po Holokauście, którego dokonali Niemcy na naszych ziemiach, słowa, które ranią żydowską społeczność na całym świecie - mówił Rafał Grupiński.

Poseł PO zapytał też, czy Gliński, jako minister, "nie wie, że słowa potrafią ranić mocniej niż nóż i broń, że potrafią tkwić w sercach i pamięci".

W odpowiedzi usłyszał od wicepremiera, że jego słowa "dotyczyły działań części obecnej polskiej opozycji politycznej" i odnosiły się jedynie do języka polskiej debaty publicznej. Do jej "wręcz niespotykanego zaostrzenia".

- Moja wypowiedź miała charakter opisu ich (wypowiedzi) zamierzonych, czy niezamierzonych skutków, czy ujmując to nieco inaczej, projekcji państwa zamiarów i celów, realizowanych za pomocą odpowiednio dobranych, albo przypadkowo stosowanych technik propagandowych - argumentował Gliński.

- Jedyne porównanie, jakiego dokonałem, dotyczy podobieństwa metod i technik działania oraz celów i ewentualnej intencji autorów propagandy. Mam na myśli określanie przeciwników politycznych takimi słowami jak "PiS-owska szarańcza", ostatnio w mediach bardzo często powtarzane przez pana Neumanna chociażby - przekonywał.

Minister przywołał więcej określeń wypowiadanych pod adresem polityków partii rządzącej. - Nowotwór, faszyzm, Hitler, jaczejka bolszewicka, neobolszewizm, pisiaki, depisyzacja - jak deratyzacja, obrzydliwy, pisowski. Przymiotnik "pisowski" wypowiadany ze szczególną emfazą, z takim deprecjonującym, emocjonalnym znaczeniem i najlepiej, w co drugim zdaniu - wyliczał Gliński.

Przeprosiny? "Panowie, igracie z ogniem"

Szef MKiDN przywołał także historyczny niemiecki tygodnik, wydawany do 1945 roku. Magazyn stanowił kluczowy mechanizm w narodowosocjalistycznej maszynerii propagandowej. Miał zaciekły, antysemicki charakter.

- Niestety karykatury, które stosujecie w walce politycznej, są żywcem przeniesione z "Der Stürmer" - powiedział wicepremier.

Zapytany z kolei przez posła Cezarego Grabarczyka, kiedy wycofa się ze swoich słów, odparł:

- Panowie, igracie z ogniem, to wy stosujecie te metody i próbujecie tę obrzydliwą, haniebną metodę teraz wykorzystać w walce politycznej, kłamiąc na temat moich intencji i mojej wypowiedzi.

"Nie można porównywać sporu politycznego z Holocaustem"

DOSTĘP PREMIUM