Haczyki w nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym? "Sędziowie dostali niemoralną propozycję"

W ekspresowo przyjętej przez Sejm nowelizacji do ustawy o Sądzie Najwyższej nadal znajdują się swoiste haczyki - uważa dr Ryszard Balicki z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Posłowie w środę w ciągu niecałych 4 godzin przyjęli siódmą już nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, która w praktyce cofa wszystkie wcześniejsze działania PiS podjęte w stosunku do tej instytucji.

- Ustawa nie jest potrzebna. Sędziowie wrócili do pracy. Moim zdaniem nie było powodów, żeby ją przygotowywać w tak zawrotnym tempie – przekonywał gość Analiz TOK FM dr Ryszard Balicki z Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii na Uniwersytecie Wrocławskim.

Choć ekspert chwalił sam projekt za "brak ordynarnych literówek i dużych błędów legislacyjnych", to znalazł w nim kilka haczyków. - Na przykład w art.3 ust.2 składa się sędziom sądu najwyższego de facto niemoralną propozycję – interpretował dr Balicki.

Jak tłumaczył, w normalnej sytuacji, gdy sędzia przechodzi w stan spoczynku, to przysługuje mu 75 procent ostatniego pobieranego wynagrodzenia. - A ten artykuł mówi, że przysługuje im wynagrodzenia w pełnej wysokości ostatniej wypłaty. Pada tam takie sformułowanie, że będzie pobierał te pieniądze "do dnia wygaśnięcia stosunku służbowego". Różnie można to interpretować, ale w wersji najbardziej łagodnej to by znaczyło, że od wejścia w życie tej ustawy, sędziom, którzy by przeszli w stan spoczynku, przysługiwałaby 100 procentowe wynagrodzenia – mówił dalej ekspert.

Zachęta do upuszczenia SN?

- Czyli taka miękka zachęta dla obecnych sędziów, by jednak opuścili sąd? - dopytywała prowadząca Analizy TOK FM Agata Kowalska. - Proszę zwrócić uwagę na  słowa o "wygaśnięciu stosunku służbowego". Dziwnie to wygląda. Bo jeśli zakładamy, że oni przechodzą w stan spoczynku, to ten stosunek służbowy ulega wygaszeniu. W związku z tym, czy to oznacza, że już do śmierci będzie im przysługiwało 100 procent wynagrodzenia? – zastanawiał się Balicki.

Treść omawianego artykułu brzmi: "Sędziemu, o którym mowa w ust. 1, przysługuje od dnia przejścia w stan spoczynku do dnia wygaśnięcia stosunku służbowego uposażenie w wysokości wynagrodzenia pobieranego na ostatnio zajmowanym stanowisku".

Prowadząca audycję Agata Kowalska zwróciła uwagę, że ewentualnie ustawodawcy może chodzić o to, że takie wynagrodzenie nie będzie przysługiwało sędziom "ani jednego dnia".

Zabraknie doświadczonych sędziów

Politycy PiS przekonywali, że nowelizacja wycofuje władzę wykonawczą z procedury wyboru i przechodzenia sędziów w stan spoczynku. Ekspert podkreślił, że sama idea nie jest zła, ale mogą wynikać z niej problemy.

- Skasowano procedurę, w której sędzia po ukończeniu 65 lat może zawnioskować o dalsze orzekanie. Efekt będzie taki, że za ileś lat będziemy się pozbywać sędziów, którzy mają 65 lat. To jest rozrzutność ze strony naszego państwa. Sędzia po 65. roku życia to często osoba, która naprawdę mogłaby dłużej orzekać i dzielić się swoim wiedzą oraz doświadczeniem życiowym – wskazywał dr Ryszard Balicki.

"Ta ustawa jest niepotrzebna". Prof. Matczak o kapitulacji rządu PiS ws. SN

DOSTĘP PREMIUM