"Prezenty przyjmują już studenci". Jak koncerny farmaceutyczne wpływają na przyszłych lekarzy?

Korumpują lekarzy prezentami i wywierają presję, by wypisywali pacjentom leki ich produkcji - to główne oskarżenia wobec koncernów farmaceutycznych. O tym, jakie chwyty firmy stosują już wobec studentów medycyny, mówiła w TOK FM dr Marta Makowska z SGGW.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>> 

Jeszcze na początku lat 2000 w Polsce ten rynek nie wyglądał ciekawie, był to niemal "dziki zachód".

- Przedstawiciele koncernów dostawali ogromne pieniądze na prezenty, bankiety czy konferencje dla lekarzy. Sama słyszałam historię jednego z nich, który opowiadał, że dał znajomemu medykowi 100 zł za wypisanie 10 recept na w pełni refundowany lek, który produkowała jego firma. Potem poszedł do apteki, leki wykupił za darmo, następnie wyrzucił je do kosza, a sam chwalił się, że za coś takiego dostał ogromną premię - opowiada w TOK FM socjolożka dr Marta Makowska ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, która prowadzi blog dla lekarzy i studentów "No Free Lunch" - nazwa wzięła się od "darmowych", ale tylko z nazwy, lunchy, na jakie zapraszani byli lekarze przez przedstawicieli koncernów farmaceutycznych. 

Nie ma nic za darmo

Jednak teraz polskie prawo jest już zdecydowanie bardziej surowe. - Przedstawiciele koncernów nie mogą odwiedzać lekarzy w gabinetach w czasie pracy. Medyk nie może przyjąć prezentu jednorazowego o wartości wyższej niż 100 zł. Jeśli firma farmaceutyczna sponsoruje mu wyjazd na konferencję, to lekarz musi sam zapłacić za to podatek. Mamy prawo surowsze niż kraje Unii Europejskiej, ale 1/3 lekarzy o tym nie wie - podkreśla.

Bo prezenty wcale nie muszą być kosztowne. Makowska przypomina, że firmy farmaceutyczne stosują tutaj chwyty z psychologii. - Chodzi o zasadę wzajemności. Nawet jak lekarz dostanie długopis, to potem - często nieświadomie - będzie próbował się odwdzięczyć - mówi badaczka.

Polacy daleko w tyle

Makowska na swoim blogu - wraz ze znajomą lekarką - starają się edukować lekarzy, by potrafili skutecznie opierać się "zachętom" koncernów. - Przeprowadziłam takie badanie, gdzie porównywałem studentów Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego z żakami z czterech uniwersytetów w amerykańskiej Filadelfii. Niestety okazało się, że nasi studenci w tej kwestii dostają dużo gorszą edukację - mówi socjolożka. Dodaje też, że choć badanie nie zostało przeprowadzone na reprezentatywnej grupie, to wskazuje problemy. 

Jak zaznacza, amerykańscy studenci lepiej znają prawo, ich uczelnie mają też kodeksy etyczne, gdzie opisane jest, jak traktować firmy farmaceutyczne. Wiedzą także, gdzie szukać prawidłowych i wiarygodnych informacji o lekach. - A to, co zdziwiło mnie najbardziej, to to, że w Polsce więcej studentów niż w USA już w szkole medycznej zdążyło przyjąć prezenty od firm farmaceutycznych - przyznaje dr Makowska i ponownie podkreśla, że edukacja w tej sprawie to priorytet.

Jak z tym walczyć

W USA koncerny farmaceutyczne obwinia się o wywołanie epidemii uzależnienia od silnych leków przeciwbólowych, opioidów. - To już problem grubo ponad miliona osób - wskazuje Tomasz Stawiszyński, prowadzący Przedpołudnie Radia TOK FM.

Winne temu mogą być między innymi agresywne kampanie reklamowe leków i poszerzanie zakresu jego zastosowania - bo to przynosi zyski finansowe. - Inny problem to farmaceutykalizacja społeczeństwa - odpowiada socjolożka ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Jak tłumaczy, to proces polegający na tym, że zażywamy coraz więcej leków nawet wtedy, gdy nie są one nam potrzebne do podratowania zdrowia. - Dobry przykład to nadpobudliwość u dzieci. Kiedyś myślano, że to po prostu odchylenie od normy w zachowaniu. Potem starano się leczyć to terapeutycznie, a następnie wymyślono leki na nadpobudliwość. To właśnie farmaceutykazlizacja choroby - wyjaśnia socjolożka.

Makowska wskazuje, że nie da się wyrzucić z rynku koncernów farmaceutycznych. - Ten rynek jest za duży, a relacje już ustalone. Od koncernów trzeba wymagać, by przestrzegały standardów. One muszą działać przede wszystkim na rzecz pacjentów, a nie tylko dla czystego zysku. To musi zapewniać nie tylko prawo, ale i one same - apeluje dr Makowska.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM