Debatowali 9 godzin, zabrakło 9 głosów. Premier Czech zostaje na stanowisku w atmosferze skandalu

Czeski premier Andrej Babisz przetrwał najpoważniejszy jak do tej pory rządowy kryzys. Opozycji zabrakło 9 głosów do odwołania premiera, któremu prokuratura zarzuca wyłudzenie unijnych dotacji, a media porwanie syna.

Głosowanie w sprawie odwołania rządu poprzedziła dziewięciogodzinna debata parlamentu. W jej trakcie opozycja powtarzała, że nie krajem nie może rządzić człowiek z prokuratorskimi zarzutami.

Premier odpowiadał, że jest niewinny, a media prowadzą na niego nagonkę. Próbę odwołania określił mianem puczu. Finalnie mniejszościowy rząd Babisza ocalał dzięki głosom posłów populistycznego ruchu ANO, komunistów i nieobecności na głosowaniu koalicyjnej socjaldemokracji.

Krótko po głosowaniu z praskiego Hradu na Stare Miasto wyruszył pochód przeciwników premiera. Kilka tysięcy osób skandowało "chcemy przyzwoitego rządu", "dymisja" i "nie chcemy esbeka". To ostatnie hasło nawiązuje do przeszłości Babisza, który był tajnym współpracownikiem komunistycznej służby bezpieczeństwa.

Radio TOK FM i Wyborcza.pl teraz w jednym pakiecie - wygodniej i aż o 50% taniej. Takiej oferty nie było jeszcze nigdy! Sprawdź szczegóły >>>

DOSTĘP PREMIUM