Rząd uruchamia dopłaty do najmu. Tylko na papierze, bo "mieszkań na start" brak

"Mieszkanie na start" to nowy, rządowy system dopłat do najmu. Jego uruchomienie zaplanowano już na styczeń 2019 roku. Jednak początkowo będzie działał tylko na papierze - lokale, których dotyczy, w wielu miejscach jeszcze nie powstały.

Program "Mieszkanie na start" powołano do życia głównie z myślą o rodzinach z dziećmi, ludziach młodych, seniorach oraz osobach niepełnosprawnych. Dzięki niemu przez 15 lat będą mogli liczyć na dopłaty do czynszów w wysokości od 300 do nawet 600 złotych - w zależności od zamieszkiwanej gminy.

Nie dla każdego. I nie od razu

Do spełnienia będzie jednak po drodze sporo warunków. Najważniejszy z nich to wynajęcie niezasiedlonego wcześniej lokalu. Program obejmie więc mieszkania w zupełnie nowych lub zrewitalizowanych budynkach. Ale tylko tych, które powstały na podstawie specjalnej umowy inwestora z gminą.

I tu pojawiają się schody, bo w niektórych miastach, takich jak Gniezno czy Biała Podlaska, do dziś nie znaleźli się chętni inwestorzy.

- Może to wynikać z tego, że w danych regionach komercyjny rynek najmu jest na tyle atrakcyjny, że tego typu mieszkania są po prostu niepotrzebne - komentuje Maciej Górka z Home Broker. - Deweloperzy mogą przecież po prostu wybudować normalne jednostki mieszkalne i je sprzedać, a inwestorzy indywidualni kupią te lokale i udostępnią je do wynajmu po rynkowych cenach - dodaje.

W Gdyni udało się znaleźć tylko jednego chętnego inwestora, dzięki czemu system dopłat obejmie w sumie 172 lokali wybudowanych w ramach programu "Mieszkanie plus". Podobnie będzie w Katowicach, ale tam mieszkania na wynajem z rządowym wsparciem będą gotowe najwcześniej dopiero w połowie 2020 roku. Czyli kilkanaście miesięcy po uruchomieniu dopłat.

Resort liczy na "nacisk mieszkańców"

Odpowiedzialne za program Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju przekonuje, że zainteresowanie programem "Mieszkanie na start" jest wbrew pozorom bardzo duże. "Świadczą o tym rozmowy z samorządowcami czy pytania kierowane do MIiR (…) Z każdym tygodniem takich mieszkań będzie na rynku przybywać" - czytamy w przesłanej nam odpowiedzi.

Gdyby tak się jednak nie stało, poszukiwaniu inwestorów będzie służył - zdaniem resortu - "powyborczy nacisk mieszkańców związany z realizacją zapowiedzi z kampanii (samorządowej - red.)", zwłaszcza w tych samorządach, "w których sytuacja lokalowa jest trudniejsza".

- Widać, że to propagowany na siłę program. Wymuszanie na gminach budowy zasobu takich mieszkań na wynajem jest trochę nie fair - ocenia Górka. - Ta intencja, misja państwa, że chce się pomóc ludziom, których nie stać na zakup własnego mieszkania, jest dobra. Ale wspomniane zmiany w przepisach są tylko obciążeniem dla budżetu, które nie przełoży się na realną korzyść dla potencjalnych najemców - podkreśla ekspert Home Broker.

Zapewnienia resortu o dużym zainteresowaniu programem trudno zweryfikować, bo nie ma jeszcze wykazu gmin, które zawarły już odpowiednie umowy z inwestorami. Ten ma być dostępny do wglądu od 1 stycznia 2019 roku - czyli wraz z uruchomieniem systemu dopłat.

Aktualizowany co miesiąc spis będzie można wówczas znaleźć w Biuletynie Informacji Publicznej wydawanym przez Bank Gospodarstwa Krajowego. "Natomiast nie jest możliwe monitorowanie aktywności potencjalnych inwestorów czy gmin przed zawarciem umowy inwestycyjnej" - tłumaczy Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju.

DOSTĘP PREMIUM