To ma być "ostatnie ostrzeżenie" dla polityków. Taksówkarze protestowali w centrum Warszawy

Taksówkarze domagają się likwidacji problemu nielegalnych przewoźników, takich jak Uber czy Taxify. Jak argumentują, to dla nich nieuczciwa konkurencja. A rząd nie pali się do prac nad zmianą przepisów.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

"Jesteśmy okradani przez dziesiątki przestępców gospodarczych" - mówią taksówkarze o przewoźnikach typu Uber. Czy ich postulaty są słuszne? Jak powinno interweniować państwo? Zapraszamy na audycję Mikrofon TOK FM, dziś (środa) o 20.00. Program poprowadzi Paweł Sulik.

Taksówkarze z Warszawy protest rozpoczęli w południe. Sprzed Torwaru i Stadionu Narodowego zamierzali ruszyć do centrum stolicy. Akcja skończyła się po ponad dwóch godzinach.

To już kolejny protest w sprawie walki z nielegalnymi przewoźnikami. " Wchodzą do kolejnych miast. Czas ponownie przypomnieć się rządzącym. Poprzedni protest miał być ostrzeżeniem. Nie zadziałało. Ten będzie ostatnim ostrzeżeniem. Tym razem będą utrudnienia w ruchu w centrum Warszawy, ale w środku dnia. Kolejny protest zablokuje centrum miasta w godzinach szczytu" - pisali organizatorzy protestu.

Taksówkarze czekają. Projekt przepisów leży w ministerstwie

Nowelizacja ustawy, która dotyczy firm typu Uber czy Taxify, miała zostać wprowadzona już kilka miesięcy temu. Ale projekt do tej pory nie wyszedł jeszcze z Ministerstwa Infrastruktury.

Jak mówi, w rozmowie z TOK FM, Artur Wnorowski ze Związku Zawodowego "Warszawski Taksówkarz", nic nie wskazuje na to, żeby nowelizacja szybko została rozpatrzona przez rząd.

- A najnowszą ustawę o Sądzie Najwyższym można było uchwalić w 3 godziny i 29 minut. Chcielibyśmy żeby, na Gwiazdkę to trudno się spodziewać, ale może na Wielkanoc, politycy podjęli jakieś fajne kroki. Bo już wystarczy czekania. Dajmy szansę ludziom, by normalnie i godnie pracowali - powiedział taksówkarz.

Jak zapewniał, on i jego koledzy nie chcą nikomu zaszkodzić. - Chodzi nam o wyrównanie szans. Żeby każdy, kto spełni wymagane prawem warunki, mógł prowadzić taką działalność. Nikt nikogo z rynku nie chce wyrzucić - podkreślił Wnorowski.

Taksówkarze zwracają uwagę, że ich nieuczciwi konkurenci często pracują "na czarno", bez licencji, bez kas fiskalnych. A to oznacza, że nie płacą podatków.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM