Saakaszwili wzywa Gruzinów do wyjścia na ulice. Nie spodobał mu się wynik wyborów prezydenckich

Głosowanie odbyło sie prawidłowo, ale kandydatka Salome Zurabiszwili przez wsparcie partii rządzącej miała uprzywilejowaną pozycję - twierdzi Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie po wczorajszej drugiej turze wyborów prezydenckich w Gruzji.

Zurabiszwili - popierana przez rządzące Gruzińskie Marzenie - zdobyła prawie 60 proc. głosów i pokonała kandydata opozycji, Grigola Waszadzego. Opozycja twierdzi, że wynik wyborów wypaczono.

Były prezydent Micheil Saakaszwili zaapelował do Gruzinów, by wyszli na ulice.

To był tak naprawdę wybór między oligarchą Bidziną Iwaniszwilim, liderem Gruzińskiego Marzenia, a Micheilem Saakaszwilim, który mieszka obecnie w Holandii, jako że skazano go między innymi za nadużycie władzy i odebrano gruzińskie obywatelstwo.

Oficjalnie urodzona we Francji Salome Zurabiszwili była kandydatką niezależną, ale tak naprawdę wspierał ją Iwaniszwili - dysponowała ona trzykrotnie wyższym budżetem na kampanię niż jej rywal - Grigol Waszadze, bliski Saakaszwilemu. Waszadze nie uznaje wyniku głosowania i wzywa do pokojowych protestów w niedzielę. Sami Gruzini są rozgoryczeni m.in. sytuacją gospodarczą w kraju

Nowa prezydent ma zostać zaprzysiężona 16 grudnia. Będzie mogła mniej niż poprzednicy, bo w Gruzji wchodzi w życie reforma, która ogranicza władze prezydenta.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Czy odwiedziłaś/-eś lub zamierzasz odwiedzić Gruzję?

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM