"Nie można uprawiać polityki na poziomie przedszkolnym". O tym, jak Polska zaszkodziła sobie awanturą o list

- Fryderyk Wielki powiedział, że dyplomacja bez armat to jak orkiestra bez instrumentów. A my nie mamy żadnych armat - ocenił dr Mirosław Oczkoś. Ekspert ds. wizerunku uważa, że Polska osłabiła swoją pozycję, ujawniając list ambasador Georgette Mosbacher.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Sprawa listu wysłanego przez ambasador Georgette Mosbacher do premiera Mateusza Morawieckiego - i szybko ujawnionego - to w Polsce najgorętszy temat polityczny mijającego tygodnia. - Pytanie jest bardzo proste; czy ujawniając list zbudowaliśmy sobie przyjaciela czy mamy neutralną sytuację? Bo może jeszcze nie wroga. Odpowiedź sama się narzuca. Nie można uprawiać dyplomacji na poziomie przedszkolnym - mówił w TOK FM dr Mirosław Oczkoś.

Ekspert do spraw wizerunku nie ma wątpliwości, że ujawnienie listu traktować należy jako wpadkę i niezręczność z naszej strony. Tym bardziej, że dotyczy to ambasador Stanów Zjednoczonych, które zajmują wyjątkowe miejsce wśród naszych sojuszników. 

- Fryderyk Wielki kiedyś powiedział, że dyplomacja bez armat to jak orkiestra bez instrumentów. A my nie mamy żadnych armat. Uwiesiliśmy się trochę u przydługiego garnitura Donalda Trumpa, próbujemy metodami przedszkolnym, jak np. Fort Trump, łechtać próżność prezydenta, który jest nam raczej przychylny. On wysyła swoją panią ambasador i po pierwszej wpadce wszystko pokazujemy i rozgrywamy - stwierdził  dr Oczkoś w rozmowie z Filipem Kekuszem. 

Jak pokreślił gość TOK FM, "sami odsłaniamy miękkie podbrzusze, że tak nas strasznie nikt nie lubi i pani ambasador jest dla nas taka niedobra". Według eksperta na pewno sprawa listu powinna być wyciszona po tym, jak rzeczniczka Departamentu Stanu stwierdziła, że ambasador Mosbacher realizuje politykę Białego Domu.

Dr Mirosław Oczkoś przypomniał, że pani ambasador nie ograniczała się do pisania listu ws. wolności mediów. Była też w Sejmie i rozmawiała z posłami.

DOSTĘP PREMIUM