Kierowca Kaczyńskiego miał grozić policjantowi zwolnieniem z pracy. Opozycja domaga się wyjaśnień

PO domaga się wyjaśnień od premiera, szefa MSWiA i komendanta głównego policji ws. funkcjonariusza, któremu kierowca Jarosława Kaczyńskiego miał grozić zwolnieniem z pracy.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>> 

Jak podawała Wirtualna Polska, do incydentu doszło pod koniec września - przed konwencją PiS, która odbywała się w bydgoskiej filharmonii.

Policjant nie chciał przepuścić samochodu wiozącego Jarosława Kaczyńskiego - bo auto jechało drogą jednokierunkową pod prąd.

Według portalu kierowca prezesa miał grozić funkcjonariuszowi, że zwolni go z pracy. Finalnie policjant już nie pracuje wśród stróżów prawa, przeniósł się do wojska.

Opozycja chce wyjaśnień

Jak mówił poseł PO Krzysztof Brejza policjant najpewniej egzekwował jedynie przestrzeganie przepisów ruchu drogowego. - Limuzyna jechała pod prąd, a kierowca Kaczyńskiego miał butę i czelność "wyskakiwać", wyzywać policjanta i grozić mu zwolnieniem. Taka informacja jest w notatce tego funkcjonariusza, której policja niestety nie ujawnia - mówił Brejza. 

Dlatego polityk Platformy skierował wniosek do komendanta głównego o jej upublicznienie, poza tym wysłał jeszcze pismo do premiera. - O kontrolę działań KGP. Wiemy, że komenda zaangażowała się w sprawę "ustawiania" policjanta najprawdopodobniej po sygnale od samego prezesa PiS - wyjaśniał Brejza. 

Poseł PO chce też wyjaśnić, czy Joachim Brudziński, szef MSWiA, był osobiście zaangażowany w tę sprawę. 

DOSTĘP PREMIUM