Sukces "żółtych kamizelek". Francuski rząd robi krok w tył w sprawie podwyżek cen paliwa

Francuski premier ogłosił, że rząd wstrzyma zapowiadane na styczeń podwyżki podatku na paliwa. Na tę decyzję miały wpływ gwałtowne protesty tzw. "żółtych kamizelek".

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>> 

To krok w tył władz w Paryżu, które do tej pory zarzekały się, że nie wycofają się ze swoich planów.

- Trzeba być głuchym, żeby nie słyszeć gniewu Francuzów - tak premier Edouard Philippe zaczął swoje telewizyjne wystąpienie, w którym ogłosił, że podwyżka podatku ekologicznego, która miała obowiązywać od stycznia przyszłego roku, zostanie wstrzymana na co najmniej sześć miesięcy.

Rząd chce też wycofać się z planowanego obowiązku częstszych kontroli technicznych starszych aut.

Protesty we Francji

Decyzja rządu to pokłosie kilkutygodniowego strajku tzw. żółtych kamizelek, czyli ludzi, którzy na co dzień korzystają z samochodów i to oni najbardziej odczuliby skutki podwyżek.

Część strajkujących ogłosiła, że choć ich postulaty zostały spełnione, to działania władz nie są wystarczające. 

Protesty miały bardzo gwałtowny przebieg. Manifestanci kilkukrotnie starli się z policją na ulicach Paryża i innych miast. W ruch poszły gaz łzawiący i armatki wodne. Wielu policjantów i protestujących zostało rannych. 

DOSTĘP PREMIUM