Były minister środowiska: Nie mamy pomysłu, skąd wziąć prąd. To skończy się importem energii

- Ile mamy zapasów węgla? To jest sprawa zupełnie drugorzędna, bo i tak już kupujemy węgiel z Donbasu - stwierdził w Poranku Radia TOK FM Marcin Korolec, były minister środowiska.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50 proc. taniej. Sprawdź szczegóły >>> 

W poniedziałek, w czasie pierwszego dnia szczytu klimatycznego COP24 w Katowicach, prezydent Andrzej Duda przekonywał, że Polska ma zapasy węgla na jeszcze 200 lat.

Innego zdania są eksperci, którzy twierdzą, że zasoby tego paliwa wyczerpią się dużo szybciej. 

Dzień później w czasie Barbórki Andrzej Duda obiecywał górnikom, że dopóki on jest prezydentem, to nie "pozwoli zamordować polskiego górnictwa". 

"Nie mamy pomysłu, skąd wziąć prąd"

Rola węgla w polskiej energetyce była jednym z głównych tematów rozmowy Piotra Kraśki z Marcinem Korolcem, byłym ministrem środowiska i prezesem Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

- Nie wiem, czy mamy zapasy na 200, czy na 20 lat. To ile mamy zapasów węgla to jest sprawa drugorzędna. Już dzisiaj znaczna część polskiej energetyki jest oparta na węglu wywożonym przez Rosjan z Donbasu. Takiego wyrazu solidarności sąsiedzkiej kompletnie nie rozumiem - mówił Marcin Korolec.

- Koszt operacyjny wydobycia węgla, który znajduje się kilometr pod ziemią, jest szalenie drogi. Musimy mieć energię elektryczną z czego innego. Z powodów ekonomicznych dlatego, że system prawny UE sprawia, że energetyka węglowa nie jest konkurencyjna - tłumaczył były minister środowiska. 

W opinii Korolca polski rząd "nie ma pomysłu, skąd mieć prąd". - Zaklinanie tego, że będziemy stali na energetyce węglowej, doprowadzi do tego, że prąd będziemy musieli sprowadzać z zagranicy. Ze Szwecji, Niemiec, czy Białorusi. To tak się skończy. Nie będziemy mogli sobie pozwolić na wysokie ceny, ze względu na nasz eksport i konkurencyjność polskiej gospodarki - mówił Marcin Korolec.

Import energii elektrycznej nie jest tani. W ubiegłym roku kupiliśmy za granicą 2,3 TWh za prawie 400 mln zł. Tak wiele nie importowaliśmy już dawno. Jak wyliczył portal WysokieNapiecie.pl. - "gorszy bilans handlu energią elektryczną z sąsiadami mieliśmy ostatni raz w 1988 roku".

Zdaniem byłego ministra środowiska największym przekleństwem polskiej energetyki jest polityka. - Spółki są własnością rządu. Są uwikłane w politykę, a nie w biznes - podkreślał.

- Potrzebujmy programu inwestycji w odnawialne źródła energii, takiego, który napędza też inwestycje prywatne i biznes - wskazywał w rozmowie z Piotrem Kraśką.

Co z elektromobilnością?

Na rozwój elektromobilności i czystego transportu Polska przeznaczy w najbliższych 10 latach ponad 3 miliardy euro - zapowiedział premier Mateusz Morawiecki podczas szczytu klimatycznego w Katowicach. Nasz kraj wraz z Bankiem Światowym chce powołać specjalny fundusz e-mobilności. Morawiecki jeszcze jako wicepremier zapowiadał, że w 2025 roku w Polsce będzie milion elektrycznych samochodów. 

- Taka ilość od początku była i jest nierealna - ocenił Korolec.

Były minister środowiska przywołał analizy ekspertów, które mówią, że w okolicach 2023-25 roku nastąpi na świecie zrównanie cen aut tradycyjnych i elektrycznych. - Jeśli tak będzie, to nie będzie żadnego powodu, by kupować spalinowe samochody - ocenił Marcin Korolec. 

Piotr Kraśki przypomniał, że nasz kraj nie ma jeszcze wystarczającej infrastruktury dla aut elektrycznych, chodzi m.in. o ładowarki. - W Polsce jest biała plama, jeśli chodzi o infrastrukturę ładowania samochodów elektrycznych, jednak widzę cały szereg planów inwestycji prywatnych - mówił były minister środowiska. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • Jak pomóc polskim górnikom?
  • Czy lasy uratują nas przed smogiem?

DOSTĘP PREMIUM