Nie żyje Ludmiła Aleksiejewa. Przez dziesięciolecia walczyła o prawa człowieka w Rosji

Najstarsza działaczka rosyjskiego ruchu obrony praw człowieka, która tej idei poświęciła życie aż do ostatnich dni; uczestniczka ruchu dysydenckiego w ZSRR, szanowana za uczciwość i bezkompromisowość - tak oceniana jest zmarła w sobotę.

Legendarna obrończyni praw człowieka zmarła w wieku 91 lat w sobotę wieczorem w jednym z moskiewskich szpitali. Jak podały media, Aleksiejewą hospitalizowano w tej placówce po raz kolejny, jednak tym razem lekarze okazali się bezsilni. Na razie nie poinformowano o miejscu i dacie uroczystości pogrzebowych.

Oficjalnie o śmierci Aleksiejewej poinformowała Rada ds. Praw Człowieka przy prezydencie Rosji; Aleksiejewa zasiadała w tym gremium. "Powiedzieć, że będzie nam jej brakowało, to nie powiedzieć nic. To wielka strata dla całego ruchu obrony praw człowieka Rosji" - podkreślił szef rady Michaił Fiedotow. Jak relacjonował, Aleksiejewa pracowała do końca - jeszcze w piątek przekazywała polecenia swojej asystentce. "Obrończynią praw człowieka pozostała do ostatnich chwil" - powiedział Fiedotow.

Zdaniem Olega Orłowa, członka zarządu Stowarzyszenia Memoriał, współczesny ruch praw człowieka w Rosji został zbudowany w znacznej mierze dzięki wysiłkom Aleksiejewej. Moskiewska Grupa Helsińska (MGH), najstarsza rosyjska organizacja broniąca praw człowieka, do której Aleksiejewa dołączyła w 1976 roku i którą  kierowała, zapowiedziała w sobotę, że będzie kontynuować jej dzieło.

- Trudno wyrazić słowami pustkę, jaka po niej zostaje. Była osobą, której nie mogło zabraknąć tam, gdzie komuś działa się krzywda. Zajmowała się nie tylko prawami człowieka, ale pomagała też hospicjom, zajmowała się sprawami bezdomnych zwierząt - mówiła w TOK FM Agnieszka Szypielewicz, dziennikarka zajmująca się tematyką rosyjską.

Aleksiejewa urodziła się 20 lipca 1927 roku w Eupatorii na Krymie. Ukończyła wydział historii Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego; w latach 50. pracowała jako nauczycielka historii, później jako redaktorka w wydawnictwie naukowym. W 1966 roku uczestniczyła w wystąpieniach w obronie pisarzy dysydentów Andrieja Siniawskiego i Julija Daniela. Rok później zaangażowała się w protesty w obronie dziennikarza Aleksandra Ginzburga i poety Jurija Gałanskowa, również skazanych na kary łagru. Za udział w ruchu dysydenckim została wykluczona z partii komunistycznej, była wielokrotnie zatrzymywana i wzywana na przesłuchania.

W 2017 roku oceniała, że miała szczęście, iż w połowie lat 60. znalazła się wśród ludzi tworzących w ówczesnym ZSRR ruch obrony praw człowieka. "Od razu zrozumiałam, że warto temu poświęcić życie" - powiedziała. Wspominała też, że strach odczuwała na początku, a potem przyzwyczaiła się i przestała się bać.

W latach 1968-1972 Aleksiejewa była maszynistką pierwszego w ZSRR opozycyjnego biuletynu informacyjnego "Kronika Wydarzeń Bieżących". W 1976 roku znalazła się wśród założycieli MGH, powstałej z inicjatywy dysydentów skupionych wokół Andrieja Sacharowa. W 1977 roku pod groźbą aresztowania została zmuszona do emigracji i wyjechała do USA, gdzie dokumentowała działalność środowisk dysydenckich. Współpracowała też z rozgłośniami Radio Swoboda i Głos Ameryki.

W 1993 roku wróciła do Rosji, a trzy lata później stanęła na czele Moskiewskiej Grupy Helsińskiej. Od 2002 roku zasiadała w Komisji ds. praw człowieka przy prezydencie Rosji, potem przekształconej w Radę ds. rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka.

W latach 2009-2010 Aleksiejewa była współorganizatorką wieców odbywających się w Moskwie w obronie 31. artykułu konstytucji Rosji, dotyczącego wolności zgromadzeń. Na jednym z tych wieców została w 2009 roku zatrzymana przez siły specjalne policji OMON.

"Dla ludzi, którzy żyli w Rosji w latach 2000., Ludmiła Aleksiejewa jest nie tyle dysydentką radziecką, czy historykiem ruchu dysydenckiego (...), ile bohaterką sprzeciwu obywatelskiego wobec tej władzy, która jest teraz. To osoba, która uczestniczyła w wiecach przeciwko tej władzy, jeszcze zanim stało się to modne" - napisał po śmierci Aleksiejewej znany dziennikarz Oleg Kaszyn.

Przy czym, Aleksiejewa cieszyła się szacunkiem nie tylko wśród opozycji, ale też w strukturach państwowych. Rzeczniczka praw człowieka Tatiana Moskalkowa powiedziała w sobotę, że szefowa MGH była "symbolem bezkompromisowej walki o prawa człowieka i sprawiedliwość". Podkreśliła, że Aleksiejewa zawsze zachowywała "nieskończoną wiarę w człowieka, nawet jeśli odwróciło się od niego całe społeczeństwo".

W 2017 roku Aleksiejewa została uhonorowana rosyjską Nagrodą Państwową za wybitne osiągnięcia w obronie praw człowieka. Odznaczenie to przyznał jej prezydent Władimir Putin. Jak poinformował w sobotę rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, Putin złożył kondolencje bliskim Aleksiejewej. Prezydent wysoko cenił wkład Aleksiejewej w tworzenie społeczeństwa obywatelskiego i szanował pryncypialne stanowisko, jakie zajmowała w wielu sprawach - powiedział Pieskow.

Współczesną Rosję Aleksiejewa uważała za "kraj bynajmniej nie demokratyczny", ale też - jak powiedziała kiedyś dziennikowi "Kommiersant" - kraj inny niż ZSRR, w którym wolności jest mimo wszystko więcej, a obrońcom praw człowieka pracować jest o wiele łatwiej. Wyraziła też opinię, że gdyby w Rosji było silne społeczeństwo obywatelskie, jej prezydent "zachowywałby się inaczej i nie byłby gorszy od rządzących w krajach europejskich".

W jednym z wywiadów dla radia Echo Moskwy Aleksiejewa mówiła, że Rosjanie powinni uczyć się bronienia swoich praw. "Nie będziemy mieli (w Rosji) wielkiego terroru czasów stalinowskich" - oceniała, przyznając jednak, że tym, którzy dziś są obiektem szykan, "nie będzie z tego powodu lżej". "Musimy stworzyć szkołę, gdzie aktywiści obywatelscy uczyliby się doświadczeń dysydentów wypracowanych w czasach radzieckich. Jak zachowywać się przy wezwaniu na przesłuchanie, jak zachowywać się, jeśli przyszli z rewizją. Daj Boże, by nikomu z nas się to nie przydało" - powiedziała.

W 2015 roku Aleksiejewa została uhonorowana nagrodą ministra spraw zagranicznych RP "Pro Dignitate Humana" (Na rzecz Godności Ludzkiej). W tym samym roku mówiła publicznie w Moskwie, na prezentacji książki "Zabici w Katyniu", że "Rosjanie ponoszą wobec Polaków straszną winę". "Jednak najpodlejsze, co uczyniliśmy, to dokonanie razem z nazistami rozbioru Polski w 1939 roku. Agresja 1939 roku i Katyń - to straszny wstyd wobec Polaków. Wybaczcie, jeśli możecie" - mówiła, z trudem powstrzymując łzy.

Aleksiejewa była laureatką wielu odznaczeń, w tym francuskiej Legii Honorowej i nagrody Vaclava Havla, przyznawanej m.in. przez Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy. Dwukrotnie - w latach 2012 i 2013 - była kandydatką do Pokojowej Nagrody Nobla.

DOSTĘP PREMIUM