Pełnomocnik Wojciecha Kwaśniaka o słowach Ziobry: Wypowiedź jest tak niegodziwa, że trudno ją komentować

Minister Zbigniew Ziobro zarzucił byłym urzędnikom KNF "rozzuchwalanie przestępców". Mec. Jerzy Naumann, pełnomocnik m.in. Wojciecha Kwaśniaka, wypowiedź ministra uznał za "haniebną".

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej.  Sprawdź szczegóły >>>

Jak mówił w Poranku Radia TOK FM mecenas Jerzy Naumann, pełnomocnik m.in. byłego wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego, operacja zatrzymania Wojciecha Kwaśniaka była przygotowana "także z zamysłem propagandowym". 

- Żeby pokazać, że urzędnicy tak wysokiego szczebla to są zwyczajni przestępcy, do których wchodzi się o 6 rano, kuje w kajdanki - opisywał.  

Gość TOK FM przyznał, że były wiceszef KNF nie cały czas był transportowany w kajdankach. - To był pewien epizod, który miał miejsce w pewnym fragmencie tego zatrzymania. Później jechał bez kajdanek. To pokazuje, że to nie było niezbędne - zaznaczył mecenas.  

"Haniebna"

Zdaniem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, zatrzymania należało dokonać w taki sposób, aby nie było możliwości uzgodnienia zeznań pomiędzy osobami zatrzymanymi. 

- W tej sprawie wcześniej zostało przesłuchanych kilkudziesięciu pracowników Komisji Nadzoru Finansowego. O fakcie wzywania i przesłuchiwania przez prokuraturę wszyscy wiedzieli. Nie mieli czego uzgadniać. KNF działała od początku do końca przejrzyście i zgodnie z prawem. Uzgadniać wersje mogą ci, którzy mają coś na sumieniu. Człowiek uczciwy nie musi uzgadniać prawdy, bo ona broni się sama - podkreślił mecenas  Naumann.

Prowadząca program Dominika Wielowieyska przypomniała słowa ministra Ziobry, który stwierdził, że być może Wojciech Kwaśniak został pobity przez ludzi nasłanych przez SKOK Wołomin, ponieważ KNF przez lata rozzuchwalała przestępców, pozwalając im w sposób bezkarny wyprowadzać miliardy złotych

- W aspekcie moralnym jest to wypowiedź haniebna. To jest tak niegodziwa wypowiedź, że trudno ją nawet komentować - ocenił prawnik. Dodał też, że słowa ministra sprawiedliwości mają również "pewien inny wymiar". 

- Kiedy się wsłuchać w te słowa, to na końcu można się doszukać przyzwolenia, jakiegoś usprawiedliwienia tego, co się wydarzyło - mówił. Mec. Naumann przypomniał, że w wyniku pobicia Wojciech Kwaśniak omal nie zginął.  Jak podkreślił, "że ustami ministra przemawia polskie państwo".

- Jeżeli państwo polskie w jakimkolwiek fragmencie dopuszcza możliwość takiego rozgrywania gangsterskich interesów, jak napaść na jednego z najwyższych urzędników państwowych, to wydaje mi się, że to wystawia temu państwu możliwie najgorszą opinię - stwierdził.

Zdaniem gościa Poranka Radia TOK FM słowa min. Ziobry powinny być jak najszybciej odwołane. 

Dominika Wielowieyska zaznaczyła, że niektórzy uważają, iż szef resortu sprawiedliwości mówił po prostu o słabym państwie i słabym KNF, który działał niewystarczająco zdecydowanie.

- Sprawę przedstawia się w ten sposób, że to hamujące działania KNF opóźniały możliwość wejścia organów ścigania do SKOK-u Wołomin i zrobienia tam porządku. Wcale tak nie jest. KNF prowadził postępowanie administracyjne, nie jest organem ścigania i nie ma takich uprawnień. Jednocześnie KNF wiele wcześniej, właściwie od początku objęcia nadzoru, próbował zainteresować tą sprawą nie jedną, a kilka prokuratur, także Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego - tłumaczył mec. Naumann. 

Dziennikarka pytała, czy prokuratura działała zbyt ospale, wskazując, że zawiadomienie wpłynęło wiosną 2013 roku. - Nie chcę wydawać kategorycznych sądów, ale podzielam taką opinię - przyznał prawnik.

- Ustalenia, które doprowadziły do aresztowania i "rozwiązania" sprawy SKOK-u Wołomin mogły być zrealizowane dużo wcześniej, gdyby organy ścigania działały prawidłowo - stwierdził pełnomocnik oraz dodał, że sprawą była zainteresowana tylko prokuratura w Gorzowie Wielkopolskim

Zarzut o zwlekanie z wprowadzeniem zarządu komisarycznego

Głównym zarzutem prokuratury w sprawie SKOK-u Wołomin jest obecnie zwlekanie z wprowadzeniem zarządu komisarycznego w SKOK-u Wołomin.  

Gość TOK FM tłumaczył jednak, że decyzje wydawane przez KNF podlegają zaskarżeniu do sądu administracyjnego.

- Jeżeli decyzja byłaby wadliwa, na przykład w rezultacie pośpiesznego wydania, oznaczałoby, że istnieje bardzo poważne zagrożenie, że depozytariusze  SKOK-u Wołomin zaczną gwałtownie wypłacać depozyty, kasa utraci płynność i upadnie. Gdyby ta decyzja padła w sądzie, to państwo polskie wypłacałoby gigantyczne, idące w miliardy odszkodowania - wyjaśnił. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj! 

  • Dlaczego osoby, które pobiły Wojciecha Kwaśniaka są na wolności?

DOSTĘP PREMIUM