Katarzyna Lubnauer: W przypadku Kamili zadziałał brak doświadczenia i niecierpliwość

- Polacy chcieli widzieć porozumienie, nową jakość. Pod tym względem, włączenie posłów do klubu PO nie zrobiło dobrego wrażenia - oceniła Katarzyna Lubnauer. Trwają rozmowy, by dokoptować przynajmniej jednego posła, aby Nowoczesna ponownie miała klub parlamentarny.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej.  Sprawdź szczegóły >>>

Miniony tydzień przyniósł Nowoczesnej poważne kłopoty. Z klubu parlamentarnego odeszło ośmioro posłów, na czele z wiceszefową partii Kamilą Gasiuk-Pihowicz. Teraz są członkami klubu Platformy Obywatelskiej-Koalicji Obywatelskiej.

- W przypadku Kamili zadziałał brak doświadczenia i pewna niecierpliwość, poczucie, że coś jej może uciec. A dla mnie nie ma wątpliwości: tym, co budowało siłę Koalicji Obywatelskiej, było to, że byliśmy podmiotowi, potrafiliśmy współpracować - mówiła Katarzyna Lubnauer w Poranku Radia TOK FM.

Gasiuk-Pihowicz argumentowała, że przejście do klubu PO było konieczne, gdyż współpracownicy Katarzyny Lubnauer chcieli rozbić Koalicję Obywatelską. Szefowa Nowoczesnej stanowczo temu zaprzeczała.

- Czy, pani zdaniem, powodem odejścia Kamili Gasiuk-Pihowicz jest to, że jej mąż jest odpowiedzialny za trudną sytuację Nowoczesnej (był skarbnikiem Nowoczesnej w czasie kampanii 2015 roku, a PKW nie przyjęła sprawozdania finansowego, partia została z kilkumilionowym długiem - red.)? - pytała Dominika Wielowieyska.

- Przecież to powinno działać odwrotnie. Wydawałoby się, że Kamila powinna być zainteresowana dobrostanem nie PO, tylko Nowoczesnej. My na bieżąco staramy się płacić nasze zobowiązania. A jej decyzja nie zmienia sytuacji prawnej (że jej mąż ponosi odpowiedzialność za trudną sytuację finansową - red.) - stwierdziła Lubnauer.

Dlaczego Gasiuk-Pihowicz przeszła do PO-KO? Miało chodzić o spór

Razem? Osobno?

Zdaniem szefowej Nowoczesnej największą siłą Koalicji Obywatelskiej była różnorodność i pokazanie, że porozumienie jest możliwe.

- Polacy chcieli widzieć porozumienie, nową jakość: że politycy potrafią ze sobą współpracować. Pod tym względem, włączenie posłów (Nowoczesnej - red.) do klubu PO nie zrobiło dobrego wrażenia. Większość Polaków mówi: O co chodzi? - oceniła polityczka.

Lubnauer przekonywała też, że niskie poparcie dla jej partii, które widać w sondażach, nie świadczy o tym, że partia nie ma racji bytu.

- Prawie cały rok, często, "pod kreską" był PSL, a w wyborach samorządowych dostał 12 proc. Nie można być niewolnikiem sondaży. A po drugie w tej chwili sondaże (niskie - red.) są naturalnym zjawiskiem, bo kiedy stworzyliśmy KO, to część poparcia dla Nowoczesnej przeszła do PO, bo większy podmiot - z natury rzeczy - koncentruje poparcie. Ale kiedy Nowoczesna zniknie, to poparcie przekieruje się w innym kierunku - uważa szefowa Nowoczesnej.

- Ale wiele osób uważa, że dla jasności sytuacji, opozycja powinna się zjednoczyć w jedną partię. Pani przywództwo zostało negatywnie zweryfikowane, skoro tyle osób odeszło z klubu - mówiła gospodyni Poranka Radia TOK FM Dominika Wielowieyska.

- Nie idzie się do polityki po to, żeby dostosowywać się do bieżącej sytuacji politycznej. Do polityki idzie się, by realizować swoje ideały. Dla mnie jest oczywiste, że jeśli wokół partii są wyborcy, którzy chcą realizować określone ideały, to taka partia ma sens  - podkreśliła Lubnauer. I dodała, że Nowoczesna na polskiej scenie politycznej jest wyjątkowa, bo nie ma innej partii o podobnym programie.

"Piłeczka jest po stronie Platformy"

Choć PO przyjęła z otwartymi ramionami rozłamowców z Nowoczesnej, Katarzyna Lubnauer uważa, że KO powinna dalej istnieć. - Na najbliższe wybory ta koalicja powinna być jeszcze szersza. Powinna być złożona z PO, Nowoczesnej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i SLD - mówiła. Choć przyznała, że sytuacja nie jest łatwa. - Piłeczka jest po stronie Platformy, bo ten ruch był ruchem wrogim - powiedziała.

Czego więc oczekuje od Grzegorza Schetyny? - Przede wszystkim, żebyśmy wiedzieli, jaki był cel tego działania. Nie mam wrażenia, żeby to, co się stało wzmocniło koalicję - oceniła polityczka. Lubnauer rozmawiała już, jak stwierdziła "wstępnie", ze Schetyną. Ale na konkretne decyzje, propozycje jest za wcześnie.

Skutkiem odejścia ośmiorga posłów jest to, że ugrupowanie Katarzyny Lubnauer, straciło klub parlamentarny. Teraz Nowoczesna jest kołem poselskim.

Czy Nowoczesna ponownie będzie klubem parlamentarnym. - Rozmawiamy z PSL-em. Nie jest tajemnicą, że próbujemy uzupełnić koło, by stało się klubem. Ale w kole poselskim da się pracować - zapewniała szefowa Nowoczesnej.

Jak podkreśliła Lubnauer, rozmowy z ludowcami odbywają się w dobrej atmosferze.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM