Fotoradarów będzie dwa razy więcej. "Przestały się kojarzyć z maszynkami do robienia pieniędzy"

W ciągu najbliższych dwóch lat liczba fotoradarów przy polskich drogach może się podwoić. Czy to dobra wiadomość? - Nasze nastawienie do fotoradarów się zmieniło - ocenił Tomasz Żółciak z "Dziennika Gazety Prawnej".

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Na naszych drogach zaroi się od nowych urządzeń rejestrujących. Lwia część środków na ich zbudowanie będzie pochodzić z Brukseli - napisał w poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna". Z jego doniesień wynika, że liczba fotoradarów może nawet się podwoić.

Tomasz Żółciak z "DGP" mówił w Analizach TOK FM, że jeszcze kilka lat temu taka wiadomość byłoby krytykowana. - Przed 2016 wiele urządzeń było pod nadzorem straż miejskich i gminnych. Wtedy kojarzyły się z maszynkami do ratowania budżetów gmin – mówił Żółciak.

Jak dodawał, "ucywilizowano zasad gry". Fotoradary są jedynie pod nadzorem Inspekcji Transporu Drogowego, kierowca nie jest zaskakiwany ich obecnością. Spowodowało to zmianę nastawienia społecznego do tych urządzeń. - Dlatego dzisiaj to dobra wiadomość, bo wszystko, co może poprawić bezpieczeństwo ruchu drogowego, jest z definicji pozytywne – ocenił dziennikarz "DGP".

Dopiero za dwa lata

Dlaczego urządzenia pojawią się na drogach dopiero za kilkanaście miesięcy? - Po pierwsze trzeba przeanalizować, gdzie fotoradary powinny stanąć. Samorządy, mieszkańcy, drogowcy zasypują ITD wnioskami, gdzie postawić urządzenie. Jest już ponad 2000 takich pism - wymieniał Żółciak.

A od momentu zatwierdzenia miejsca do uruchomienia urządzenia może minąć nawet rok. - Trzeba załatwić odpowiednie pozwolenia budowlane, uzgodnić przyłączenia prądu. To trwa - mówił Żołciak i dodawał, że fala nowych urządzeń powinna pojawić się na przy drogach w drugiej połowie 2020 roku lub na początku 2021 r.

DOSTĘP PREMIUM