Bartłomiej Sienkiewicz: Słowa Ziobry o Kwaśniaku to rodzaj świństwa politycznego

Oskarżenia wobec byłych szefów KNF to jedna z największych niegodziwości w ciągu ostatnich trzech lat - mówił były minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, który był gościem Poranka TOK FM.

Bartłomiej Sienkiewicz komentował zatrzymanie Wojciecha Kwaśniaka oraz Andrzeja Jakubiaka, byłych szefów Komisji Nadzoru Finansowego, którzy zdaniem prokuratury mieli dopuścić się niedopełnienia obowiązków. Co istotne, Kwaśniak w 2014 roku został ciężko pobity na zlecenie osób związanych ze SKOK-iem Wołomin, w którym nieprawidłowości tropił i zwalczał. 

Były minister spraw wewnętrznych odnosił się do czasów poprzednich rządów. Jego zdaniem, wówczas szereg instytucji cieszył się niezależnością - inaczej niż jest dziś. 

- Istniały niezależne instytucje, w których nie wymieniano szefów przed upływem kadencji. One tworzyły coś w rodzaju twardej kontroli nad władzą wykonawczą - wyjaśniał, dodając, że przykładów takich instytucji było w Polsce za czasów rządów PO-PSL sporo. Być może najbardziej spektakularna była sytuacja, w której po wygranych przez PO wyborach stanowisko zachował szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, zasiadający tam jeszcze z nadania PiS Mariusz Kamiński. Donald Tusk pozbawił go stanowiska dopiero po dwóch latach od przejęcia władzy przez PO.  

Jak tłumaczył dalej Sienkiewicz, właśnie ten mechanizm niezależności instytucji Prawo i Sprawiedliwość w osobie Jarosława Kaczyńskiego uznało za powód "imposybilizmu", czyli niezdolności państwa do realizowania twardej, wyrazistej linii. Postanowiło więc z nimi walczyć w sposób polityczny - atakując ludzi nimi kierujących i z nimi związanych, ale również ustrojowy - zmieniając zasady ich działania.

- Istnienie wcześniej takich instytucji było elementem pewnego ładu ustrojowego, który w tej chwili PiS chce podważyć - konkludował Sienkiewicz. 

Były minister spraw wewnętrznych stwierdził również, że słowa Zbigniewa Ziobry na temat Wojciecha Kwaśniaka i przyczyn ataku na niego, których minister sprawiedliwości upatrywał w pobłażaniu wobec bandytów, są rodzajem "świństwa politycznego, złamaniem wszelkich reguł moralności publicznej". Samo zatrzymanie byłych szefów KNF określił zaś mianem jednej z największych niegodziwości, jakie miały miejsce w ciągu ostatnich trzech lat. 

- To jest konsekwencja pewnego modelu, w którym się uznaje, że partii rządzącej wolno wszystko, że nie ma żadnego ograniczenia, bo przecież suweren na nas głosował - stwierdził były minister spraw wewnętrznych. 

Pomysł na zakończenie wojny polsko-polskiej?

Bartłomiej Sienkiewicz komentował również możliwość zakończenia toczącego kraj konfliktu politycznego. Przewidywał przy tym konsekwencje trwania w uścisku wojny polsko-polskiej. - Jeśli ten konflikt nadal będzie się rozwijał w dialogu maczety z maczugą, to zakończy się tym, że co cztery lata będziemy budować zupełnie inne państwo - państwo ich i państwo nasze. Ze dwa takie obroty i tego państwa nie będzie - wieszczył.

Jego zdaniem przezwyciężenie tego konfliktu wiedzie przez wyrysowanie nowych reguł gry. Ale warunkiem niezbędnym do tego jest odsunięcie PiS od władzy. Dopiero po przegranych przez PiS wyborach musi się zacząć rozmowa, bo inaczej "jedyna dyskusja, jaka będzie możliwa, będzie dotyczyła tego, kto ma powołać partyzantkę w lesie". 

Bartłomiej Sienkiewicz przyznał, że na spotkaniach związanych z napisanej przez niego książką "Państwo teoretyczne" okazuje się, że najwięcej emocji budzi rozdział poświęcony edukacji. 

Wyjaśniał mechanizm, wedle którego reforma edukacji forsowana przez minister Annę Zalewską będzie uderzeniem w klasę średnią i jej aspiracje. Zachęcał też do udziału w pewnym badaniu. Posłuchaj:

Bartłomiej Sienkiewicz: Nikt nie sprzeciwia się brutalizacji życia politycznego i społecznego. Największy żal mam do Kościoła



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM