Rolnicy blokujący A2 mogą mieć problemy. "Naruszyli unijny traktat"

- Rozumiem, że można mieć problemy, ale środki trzeba dobrać do sprawy - tak była wiceminister rolnictwa mówiła o blokadzie na autostradzie A2. - Rolnicy mieli buzie pełne frazesów, a nie umieli skonkretyzować swoich żądań - podsumowała prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz.

Na autostradzie A2 na odcinku Łódź-Warszawa od rana trwał protest kilkudziesięciu rolników, utrudnienia trwały blisko 10 godzin.  - Rozchodzimy się. Nie będziemy uprzykrzać życia kierowcom - mówił lider Unii Warzywno-Ziemniaczanej Michał Kołodziejczak.

Dzisiejszy protest nie spodobał się prof. Katarzynie Duczkowskiej-Małysz, byłej wiceminister rolnictwa.  - Byłam zdumiona, że taka garstka ludzi, może sparaliżować pół Polski. Zrobili to bez uprzedzenia. Rozumiem, że można mieć problemy, ale środki trzeba dobrać do sprawy – przekonywała w Analizach w Radiu TOK FM.

Zdaniem byłej wiceminister rolnictwa protestujący mogą mieć spore problemy. - Nie wiem, czy oni zdają sobie sprawę, że naruszyli unijny traktat o swobodzie przepływu osób i usług. W Unii Europejskiej już były takie przypadki, że rolnicy wysypywali na autostrady pomidory i potem odpowiadali za naruszenie traktatu. W korku na A2 na pewno stanęły osoby które, nie załatwiły swoich spraw, poniosły z tego tytułu straty, usługi nie zostały wykonane. Sądy powinny uznać ich racje – tłumaczyła profesor w rozmowie z Aleksandrą Dziadykiewicz.

Rolnicy domagają się m.in. odszkodowań w związku z afrykańskim pomorem świń czy znakowania produktów flagą wskazującą na pochodzenia.

- Gdy ich słuchałam, to miałam wrażenie, że są dalecy do prawa i wiedzy. Rolnicy mieli buzie pełne frazesów, a nie umieli skonkretyzować swoich żądań. Kultura dzisiejszej rozmowy, ze strony rolników, była na zerowym poziomie. Nie pokazali ogłady i szacunku do ministra rolnictwa, który do nich przyjechał – krytykowała prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz z Politechniki Warszawskiej.

Po zakończeniu środowej akcji, lider protestu na autostradzie A2 - Michał Kołodziejczak - zapowiedział, że rolnicy dają ministrowi Janowi Krzysztofowi Ardanowskiemu dwa tygodnie na pisemne odniesienie się do dokumentów, jakie mu przekazali. 

Jeżeli szef resortu rolnictwa tego nie zrobi, "będzie co pokazywać w telewizji". 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Kraśko: "Pukanie z ambony do sarny ma dowodzić męskości?". Redaktor rzuca wyzwanie myśliwym

DOSTĘP PREMIUM