"Partyjna interwencja w gospodarkę zawsze się mści". Prof. Balcerowicz o zamieszaniu z podwyżkami cen prądu

Prof. Leszek Balcerowicz stwierdził w Poranku Radia TOK FM, że działania rządu w sprawie podwyżek cen energii przypominają te z PRL-u. - To się smutno kończy - podsumował były wicepremier.
Zobacz wideo

Podczas przemówienia w Sejmie Mateusz Morawiecki obiecał, że podwyżek prądu nie będzie. Nie rozwinął jednak myśli, w jaki sposób chce to zrobić. Premier przemawiał w związku z wnioskiem o wotum zaufania, który sam złożył

Minister energii Krzysztof Tchórzewski w rozmowie z "Gazeta Wyborczą"  stwierdził, że "spółki energetyczne wycofają wnioski o podwyżki taryf złożone w Urzędzie Regulacji Energetyki". Dodał, w środę (12 grudnia) po południu, że nie wiadomo, czy złożą nowe. 

Będą podwyżki czy nie?

Prof. Leszek Balcerowicz stwierdził w Poranku Radia TOK FM, że sytuacja z podwyżkami cen energii elektrycznej "obrazuje bałagan, jaki jest w tym rządzie".

Dodał też, że deklaracja Krzysztofa Tchórzewskiego nie kończy sprawy podwyżek. Bo stawki opłat za prąd dla przedsiębiorstw, ale też fundacji i szpitali, nie podlegają ochronie ze strony URE. Firmy energetyczne mogą je dyktować bez żadnych konsultacji, oczekiwania na zgody urzędu.

Dlatego, zdaniem prof. Balcerowicza, możemy się spodziewać podwyżek właśnie dla tych podmiotów.

Zaznaczył, że ceny hurtowe obowiązujące w przyszłym roku, których dostawcy będą żądać od swoich odbiorców i tak wzrosną. 

- W jakiejś mierze to zostanie przerzucone na ceny detaliczne, czyli dla ludności - tłumaczył były wicepremier i minister finansów w Poranku Radia TOK FM.

"Nie ma cudów". Społeczeństwo zapłaci?

Gość TOK FM tłumaczył, że zamieszanie dotyczący podwyżek cen prądu pokazało też, iż "państwowe monopole są instrumentem partyjnej interwencji". Bo wszystkie firmy, które wystąpiły do URE o zgodę na zmianę taryf, to przedsiębiorstwa należące do państwa.

- Jeżeli słyszymy pana Kaczyńskiego, który mówi, że jakieś przedsiębiorstwo, które ma kłopoty, nagle ozdrowieje dzięki interwencji firmy energetycznej, która jest państwowa, to mamy czasy PRL-u. I to też kosztuje - zaznaczył. 

Karolina Lewicka zwróciła uwagę, że firmy energetyczne dopłacają obecnie do nierentownych kopalni. 

- O to chodzi. Nie ma cudów. To kosztuje i ostatecznie to kosztuje społeczeństwo. Bądź to w formie większych niż normalnie podwyżek cen energii elektrycznej, którą monopole eksploatują czy wyzyskują, albo w formie mniejszych środków na niezbędną modernizację naszej energetyki - wyjaśniał były minister finansów.  

Podkreślił, że "jest to niezwykle krótkowzroczna polityka".

- Mamy do czynienia z partyjną interwencją w działalność gospodarki, która się zawsze mści. W końcu PRL nie był okresem świetności gospodarczej, a to są działania w stylu PRL-u, pierwszego sekretarza, który dyryguje firmami. To się smutno kończy - podsumował prof. Leszek Balcerowicz.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • o SKOK-ach;
  • o Theresie May i brexicie.



DOSTĘP PREMIUM