Ugody nie będzie. Radny PiS nie chce przeprosić. Modlitwa przed salą rozpraw

Radny PiS z Lublina, który mówił, że Marsz Równości to m.in. promocja pedofilii, za swoje słowa nie przeprosi. Tomasz Pitucha nie zgodził się na ugodę, zaproponowaną przez organizatora marszu.

Do lubelskiego sądu radny PiS nie przyszedł sam. Towarzyszyła mu ok. 20-osobowa grupa sympatyków Radia Maryja. Nie mogli wejść na salę, bo posiedzenie pojednawcze było niejawne. Odmawiali więc modlitwę przed salą, w której odbywała się rozprawa.

Organizator Marszu Bartosz Staszewski, który złożył w sądzie prywatny akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi Pitusze, zaproponował ugodę.

Chciał, by radny zamieścił na swoim profilu na Facebooku oświadczenie o następującej treści: "Zdaję sobie sprawę, że wypowiedź ta, jako niezgodna z prawdą, była poniżająca dla organizatora zgromadzenia i wszystkich osób, które wzięły w nim udział, a także naraziła pana Bartosza Staszewskiego na utratę zaufania potrzebnego dla prowadzenia skutecznej działalności społecznej na rzecz równouprawnienia osób homoseksualnych (...) Stanowczo zaprzeczam, ażeby działalność zmierzająca do zapewnienia równych praw osobom o odmiennej niż heteroseksualna orientacji seksualnej promowała homoseksualizm i przestępstwo, jakim jest pedofilia oraz nawoływała do popełniania czynów zabronionych".

Pitucha, po krótkiej przerwie i rozmowie ze swoim pełnomocnikiem, na ugodę się nie zgodził. W sprawie słów radnego toczyć się więc będzie proces; wzywani będą świadkowie, biegli.

- Przegrał konsensus. Przegrała zgoda. Pan oskarżony nie chce ugody i pojednania - mówił po wyjściu z sali rozpraw pełnomocnik organizatora marszu - Bartosz Przeciechowski.

- W obliczu Świąt Bożego Narodzenia chcieliśmy się pogodzić, ale nie ma takiej możliwości, więc w tej sytuacji wchodzimy na normalną drogę sądową - dodał Bartosz Staszewski.

Gra o wyższą stawkę

Organizator lubelskiego Marszu Równości nie wykluczył, że w trakcie normalnego procesu karnego, złoży wniosek o zadośćuczynienie finansowe. Pieniądze miałaby trafić do fundacji, która organizuje Paradę Równości.

Radny Tomasz Pitucha nie zamierza wycofywać się ze swoich słów. - Podtrzymuję to, co powiedziałem odnośnie samego marszu i to, że była to promocja homoseksualizmu. Tęczowe flagi były tam niesione w biały dzień w środku miasta. To jest promocja zachowań, na które były narażone dzieci i młodzież - stwierdził.

Powiedział też, że marsz był też promocją pedofilii. - Jest wiele artykułów mówiących o tym, że środowiska homoseksualne również bardzo mocno są związane z pedofilią. Nie widziałem więc podstaw, by przepraszać. Ani pana Bartosza, ani całego środowiska, które prze w tym kierunku, by zmieniać nasze społeczeństwo poprzez nachalne próbowanie imputowania praw homoseksualistów w społeczeństwie polskim, w Lublinie - mówił polityk lubelskiego PiS-u.

Marsz Równości w Lublinie odbył się 13 października. Jego celem było promowanie tolerancji i praw człowieka, w tym praw mniejszości.

Przeciwko imprezie protestowało wielu lokalnych polityków PiS, prócz radnych także wojewoda lubelski Przemysław Czarnek.

Wojewoda na kanale YouTube zamieścił nagrany przez siebie kontrowersyjny film, w którym mówił o zboczeniach, dewiacjach i wynaturzeniach. Za te słowa wojewoda też został pozwany przez organizatora Marszu Równości. Sąd zdecydował o umorzeniu tej sprawy. Bartosz Staszewski odwołał się od tej decyzji i czeka na rozprawę apelacyjną.

Czytaj też: Wojewoda Przemysław Czarnek będzie odwołany? Poszło o jego słowa o "dewiacji" i "zboczeniu" w kontekście Marszu Równości>>>

;



DOSTĘP PREMIUM