"Czekamy na poważne propozycje". Ministerstwo Sprawiedliwości chce dorzucić pracownikom sądów po 50 zł

Od poniedziałku trwa protest pracowników sądów, którzy domagają się 1000 zł podwyżki. Ministerstwo Sprawiedliwości obiecuje 200 zł. Tymczasem - przekonują protestujący - resort tak naprawdę oferuje im 50 zł.

200 złotych podwyżki dla pracowników sądów od stycznia, tyle obiecuje protestującym wiceminister sprawiedliwości. Michał Wójcik. Jak dodaje, ponadto każdy z nich otrzyma do świąt Bożego Narodzenia dodatkowo ok. 800 zł nagrody za ostatni kwartał.

- To mydlenie nam oczu - komentuje tę ofertę Iwona Nałęcz-Idzikowska, szefowa Krajowej Rady Związku Zawodowego Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości.

W rozmowie z reporterką TOK FM przypomina, że pracownicy sądów żądają 1000 złotych. Dlatego nie zamierzają kończyć protestu.

Nałęcz-Idzikowska podkreśla, że od 2019 roku pracownicy sądów mieli dostać podwyżkę - w wysokości 150 złotych miesięcznie.

Z nowej oferty ministerstwa wynika, że resort Zbigniewa Ziobry chce dołożyć protestującym - do obiecanej już kwoty - 50 złotych. Dlatego, jak mówi w rozmowie z TOK FM,  związek czeka na "poważne oferty" ze strony resortu i nie zamierza przerywać protestu.

Pracownicy administracji sądowej masowo na początku tygodnia poszli na zwolnienia lekarskie, co w wielu miejscach w kraju paraliżuje pracę sądów. Związkowcy na razie podtrzymują, że ich akcja potrwa do 21 grudnia. Wiceminister Wójcik apeluje, by jak najszybciej wrócili do pracy.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM