Ciężko ranny pies przez 2 godziny leżał w rowie. "Proszę mi nie zawracać głowy takimi sprawami"

Konrad Kuźmiński, członek Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, zarzuca policjantom, że nie zareagowali na zgłoszenie o psie konającym w rowie. Z kolei jeden z weterynarzy miał odmówić pomocy prosząc, by "nie zawrać mu głowy" takimi sprawami.

Jak relacjonuje Kuźmiński, do sytuacji doszło w gminie Zagrodno. Zgłoszenie o ciężko rannym psie dostali policjanci ze Złotoryi. Kuźmiński zarzuca funkcjonariuszom, że przez dwie godziny nie pomogli cierpiącemu zwierzęciu. Nad psem czuwali w tym czasie okoliczni mieszkańcy.

"Nasi Inspektorzy jechali po niego 80 km, bo funkcjonariusze ze Złotoryi nie podeszli do sprawy profesjonalnie" - napisał na Twitterze Kuźmiński. Do wpisu dołączył nagranie wideo, przedstawiające leżącego i skomlącego psa. Jak przypuszcza mężczyzna, pies wpadł pod samochód, a kierowca zostawił go na mrozie.

Co się stało z psem po tym, jak dotarli do niego inspektorzy ochrony zwierząt? Kuźmiński twierdzi, że żaden z lokalnych weterynarzy nie chciał pomóc cierpiącemu czworonogowi. "Jeden weterynarz w rozmowie telefonicznej powiedział 'proszę mi głowy nie zawracać takimi sprawami'" - relacjonuje Kuźmiński.

Teraz, jak pisze mężczyzna, pies jest w oddalonej o 60 km lecznicy, której pracownicy walczą o jego życie. Pies ma złamaną miednicę. Weterynarze podali mu środki przeciwbólowe i wyprowadzili ze skrajnego wychłodzenia - gdy pies trafił do kliniki, jego temperatura była niemierzalna.

Na wpisy Kuźmińskiego żywiołowo zareagowali internauci. "Można Wam jakoś pomóc? Nie mogę, nie rozumiem. Co się z ludźmi dzieje? Policja i weterynarz, dno" - napisała Agnieszka. "Wielki szacunek za wszelkie działania" - wyraziła uznanie Furia. Konrad Kuźmiński zachęca do wpłacania nawet małych sum na konto leczenia psa. Datek można przekazać sms-em lub przez internet na stronie Ratujmy Zwierzaki.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM