Znów głośno o przedterminowych wyborach. "Łatwo byłoby je wytłumaczyć wyborcom"

"Gazeta Wyborcza" donosi, że w PiS rozważana jest opcja przedterminowych wyborów w marcu przyszłego roku. - Do jej wyborców bardzo dobrze dociera przekaz o mobilizacji w obliczu wrogich sił i naporu z zewnątrz - mówił w TOK FM Michał Sutowski z "Krytyki Politycznej. Głos zabrała też rzeczniczka PiS.

Środowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że Zbigniew Ziobro namawia PiS na zorganizowanie w marcu wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Jarosław Kaczyński decyzji jeszcze nie podjął. Ma to zrobić do 16 stycznia.

Komentatorzy w studio TOK FM ocenili, że taki scenariusz jest realny. - To jest liczenie szans i taka gra z fobiami różnych stron, przede wszystkim w Prawie i Sprawiedliwości – mówiła Zuzanna Dąbrowska z "Rzeczpospolitej".

"Wyborcza" pisała, że w PiS rozważa się opcję, aby doprowadzić do przedterminowych wyborów poprzez nieuchwalenie budżetu. Wtedy prezydent Andrzej Duda musiałby rozwiązać parlament i zarządzić nową elekcję. - Jednakże takie działanie, trudno byłoby wyjaśnić wyborcom PiS, bo jak to, nasz prezydent rozwiązuje nasz parlament? - wyjaśniała Dąbrowska.

Drugą opcją byłoby samorozwiązanie parlamentu poprzez uchwałę Sejmu. W 2007 PiS zgodził się na takie rozwiązanie i doszło do przedterminowych wyborów. - PO pewnie by poparła takie coś – dopowiedział Jacek Żakowski. - No i dlatego pewnie takiego rozwiązania nie będzie, bo może to zostać odebrane, że PiS miał zły rząd czy niedziałającą większość - oceniła dziennikarka "Rzeczpospolitej".

Innego zdania był Michał Sutowski z "Krytyki Politycznej". - Rozwiązanie Sejmu przez prezydenta dałoby się wytłumaczyć tym, że PiS przygotowuje się na kolejne 4 lata. Do jej wyborców bardzo dobrze dociera przekaz o mobilizacji w obliczu wrogich sił i naporu z zewnątrz – mówił Sutowski.

Według dziennikarza "Krytyki Politycznej" czynnikiem mogącym zadecydować o przedterminowych wyborach będą ceny prądu. - Podwyżki można łatwo powstrzymać na 2 czy 3 miesiące, ale co dalej? W perspektywie jesiennych wyborów przedłużanie tego może spowodować pewne efekty uboczne, jakieś skutki inflacyjne. Później to by już było trudne do wytłumaczenia – mówił Sutowski.

Rzeczniczka PiS odpowiada

- Kolejny tekst w "Gazecie", który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Absolutnie nie będzie przyspieszonych wyborów. Sekwencja wyborcza jest taka, że najpierw mamy wybory do europarlamentu, potem mamy wybory do parlamentu polskiego. Budżet uchwalamy w styczniu - powiedziała Beata Mazurek, rzeczniczka PiS, pytana o doniesienia "GW" w radiowej Trójce.

- Dementuję te informacje jako kolejny polityk PiS-u. Te teksty mają podgrzewać atmosferę, wprowadzać jakiś niepokój wśród polityków i Polaków - oceniła rzeczniczka PiS. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

DOSTĘP PREMIUM