"Nasza religijność jest powierzchowna. Pusty talerz nie jest stawiany dla uchodźcy, ale dla nas samych"

12 potraw, sianko pod obrusem, życzenia, prezenty. I pusty talerz dla zbłąkanego wędrowca. Ale czy zaprosilibyśmy do stołu Czeczena, Irakijczyka czy uciekiniera z południowej Afryki? Ks. prof. Alfred Wierzbicki o "brzydkiej twarzy Polaków i katolików".
Zobacz wideo

Z przeprowadzanych co jakiś czas badań opinii społecznej wynika, że większość z nas deklaruje wprost, że nie przyjęłaby pod swój dach na święta nikogo z uchodźców. Nawet w Wigilię, nawet mając - jak każe tradycja - puste miejsce przy stole. - Ten pusty talerz wcale nie jest dla kogoś, kto miałby z niego skorzystać. On jest stawiany niestety dla nas samych. To bardzo brzydka twarz Polaków i katolików. Niestety, czym innym jest poziom emocji, a czym innym są postawy. A te postawy są takie, że niechęć do ludzi innej religii, do cudzoziemców, do uchodźców wzrasta - mówi ksiądz prof. Alfred Wierzbicki z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

W jego ocenie, jak dodaje, przyczyną wzrostu niechęci jest propaganda polityczna.

Ksiądz profesor zwraca uwagę, że polska religijność jest powierzchowna, a jednym z przykładów jest właśnie puste miejsce dla wędrowca w Wigilię. - Nasza religijność jest bardziej zwrócona ku nam samym aniżeli ku Bogu i drugiemu człowiekowi. A może lepiej byłoby wyrzucić z domu choinkę, rozbić ten talerz, by jednocześnie rozbić skorupę w samym sobie? - pyta w rozmowie z reporterką TOK FM. - Robienie czegoś na pokaz to oszukiwanie siebie - podkreśla duchowny.

Święta. Tradycja szansą na pojednanie?

W święta Bożego Narodzenia tradycyjnie składamy sobie życzenia i dzielimy się opłatkiem. Robimy to także teraz, gdy polskie społeczeństwo jest tak bardzo podzielone, głównie z powodów politycznych. - Nie mam wątpliwości, że dzielenie się opłatkiem to jest jakaś szansa, by spojrzeć nie tylko na siebie, ale też, by sobie wzajemnie spojrzeć w oczy, uścisnąć dłoń. To powinno wiele zmieniać. Oczywiście, nie jestem aż tak naiwny, abym sądził, że po tej Wigilii wszystkie spory ustaną, ale nawet jeśli ten poziom niechęci, nienawiści obniży się choć trochę, to już będzie jakaś szansa - uważa ks. prof. Wierzbicki. 

Podkreśla jednocześnie, że to nie święta czynią cuda. - To my sami musimy się na to zdobyć. Gorzej, jeśli nie ma w nas gotowości na pojednanie, na przebywanie ze sobą i cieszenie się sobą nawzajem mimo różnicy poglądów czy różnych życiowych doświadczeń - tłumaczy naukowiec z KUL-u.

Gdy pytamy, czego ks. prof. Alfred Wierzbicki życzyłby Polakom z okazji świąt, słyszymy, że przede wszystkim ciszy. - Przed zdrowiem, przed pokojem i pomyślnością jest cisza. Ona nas otwiera i może nas poprowadzić dalej - mówi duchowny.

DOSTĘP PREMIUM