Jak dostać pracę w przemyśle kosmicznym? To możliwe również w Polsce. "Ten sektor ma szanse na rozwój"

Rozwijający się polski przemysł kosmiczny potrzebuje pracowników. Jak stać się jednym z nich? O tym w TOK FM opowiedzieli dr Anna Kornakiewicz - lekarka, naukowczyni i programistka - oraz student Politechniki Warszawskiej Dominik Roszkowski.

Polski przemysł kosmiczny rozwija się i potrzebuje coraz więcej pracowników. Nic więc dziwnego, że własne satelity projektują i budują dziś nawet studenci. Pierwszy taki projekt, PW-Sat, został zbudowany na Politechnice Warszawskiej. W 2012 roku poleciał w kosmos. Na początku grudnia na orbitę wyniesiony został kolejny - PW-Sat2 ruszył w przestrzeń kosmiczną na pokładzie rakiety Falcon 9.

To jednak nie jest koniec kosmicznych planów. Inni polscy uczeni chcą zbudować satelitę do badań biomedycznych na orbicie. Ma testować zachowanie żywych komórek nowotworowych i ich reakcję na leki.

Czy jest szansa, że o naszej rosnącej branży kosmicznej będzie głośno w świecie? Jak się robi takie projekty w Polsce i skąd wziąć na to pieniądze? Na te pytania odpowiadali w TOK FM dr Anna Kornakiewicz - lekarka, naukowczyni i programistka w firmie Future Processing, doktorantka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, oraz student Politechniki Warszawskiej Dominik Roszkowski, wicekoordynator projektu PW-Sat2.

Kosmiczna ścieżka kariery

- Nasz projekt jest przede wszystkim projektem edukacyjnym. Chcemy wykształcić inżynierów, którzy w przyszłości będą mogli budować komercyjne satelity. To inicjatywa całkowicie oddolna, studencka - tłumaczył Dominik Roszkowski.

Jego koledzy często pracowali po godzinach, za darmo, czasem sami pokrywali niektóre koszty związane z projektem.

- Dzięki temu, że pracowali przy PW-Sat2, udało im się znaleźć pracę w polskim sektorze kosmicznym. Na razie jest on niewielki, do niedawna liczył w Polsce kilkadziesiąt osób. Teraz ma wielkie szanse na rozwój. Ponad połowa, jeśli nie wszyscy aktualni członkowie naszego projektu w jakimś stopniu pracują w branży kosmicznej: czy to w Centrum Badań Kosmicznych, czy w firmach komercyjnych. Te osoby mają już zapewnioną bardzo dobrą ścieżkę kariery - zauważył Roszkowski.

Czy trzeba być fizykiem, żeby projektować satelity?

Anna Kornakiewicz bierze udział w interdyscyplinarnym projekcie nanosatelity (czyli bardzo małego satelity badawczego), w którym uczestniczą fizycy oraz właśnie ona - lekarz, naukowiec, programistka. Jak mówiła, nie jest to projekt tylko kosmiczny, bo obejmuje także nauki biologiczne, a nawet medyczne. W nanosatelicie znajduje się bowiem "odpowiedni układ, który pozwala zbadać rozwój hodowli komórkowej nowotworowej". Takich badań w kosmosie jeszcze nie było. Jak powiedziała badaczka, przy projektach kosmicznych kluczowe jest, aby "patrzeć na świat całościowo, korzystać z wiedzy z różnych dziedzin i współpracować z ludźmi z różnych branż".

- Ważne jest, żeby ludzie nie ograniczali się do głębokiego analizowania tylko swojej dziedziny i próbowali zdobywać wiedzę z pogranicza nauk. Wtedy łatwiej jest tworzyć interdyscyplinarne zespoły. W moim projekcie wszystko się łączy: informatyka daje narzędzia do analizowania złożoności biologicznej i medycznej, co daje potężne możliwości zarówno tworzenia rzeczy praktycznych, jak i rozwijania nauk podstawowych. Uważam, że dopiero to daje mi narzędzia do tworzenia czegoś na gruncie nauk biologiczno-medycznych. Jak widać, w projekcie kosmicznym umiejętności z pogranicza informatyki i medycyny mogą się bardzo przydać - powiedziała.

W projekcie PW-Sat2 także biorą udział przyszli inżynierowie różnych dziedzin studiujący na Politechnice Warszawskiej.

- Mamy mechaników, elektroników, programistów, mechatroników. Dziedzin, które są potrzebne w przypadku projektu satelitarnego, jest bardzo dużo. Przez pięć lat prowadzenia PW-Sat2 bardzo często musieliśmy wychodzić poza własną strefę komfortu i zgłębiać dziedziny, które jeszcze niedawno były nam zupełnie obce - opowiadał Dominik Roszkowski.

Projekty kosmiczne nie są tanie

Omawiane tutaj projekty, podobnie jak inne w branży, obejmują koszty rzędu kilkudziesięciu, a nawet kilkuset tysięcy złotych.

- Samo wystrzelenie na orbitę kosztuje minimum 135 tysięcy złotych. Innych kosztów też jest mnóstwo. Na same testy trzeba wydać bardzo dużo, bo muszą być wykonywane w warunkach bardzo wysokiej czystości. Do tego dochodzą prototypy. Szacujemy, że wszystkie koszty, na przestrzeni pięciu lat projektu, zamknęły się w okolicy 250 tysięcy euro, plus te 135 tysięcy złotych za start - wyliczał Dominik Roszkowski.

- U nas koszt całości będzie zależał od tego, jaki konkretnie układ eksperymentalny wybierzemy, jakie konkretnie leki, jak uda się zminiaturyzować ten układ do hodowli komórek nowotworowych - tłumaczyła Anna Kornakiewicz.

Skąd brać pieniądze na takie projekty? Jak mówili goście TOK FM, są dwie możliwości.

- Dostaliśmy fundusze od sponsorów, niektóre elementy były produkowane po kosztach. Specyfiką projektu studenckiego jest to, że można otrzymać inne stawki niż w przypadku projektów komercyjnych, w których nikt nikomu niczego za darmo nie wykona - powiedział Dominik Roszkowski z Politechniki Warszawskiej.

- Prawdopodobnie na samym początku trzeba będzie złożyć wniosek o duży grant, który pozwoli rozwinąć badania w warunkach ziemskich. Jeśli chodzi o testowanie leków na komórkach nowotworowych, to może się zamknąć w standardach dużego grantu, które są zapewniane przez jednostki polskiej nauki. Jednak należy pamiętać, że nie jest to jedyna ścieżka. Druga to komercyjna - współpraca z firmami farmaceutycznymi, startupami - mówiła lekarka Anna Kornakiewicz.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj audycji! Dowiesz się:

  • Jakie eksperymenty w kosmosie będzie robił PW-Sat2?
  • Po co wysyła się komórki nowotworowe w kosmos?
  • Kiedy i gdzie powstał pierwszy polski satelita?
  • Co to jest żagiel deorbitacyjny?
  • Który znany na całym świecie filantrop i przedsiębiorca wsparł polski projekt PW-Sat2?

DOSTĘP PREMIUM