Andruszkiewicz to następny Misiewicz? "Morawiecki popełnił katastrofalny błąd"

Zdaniem Michała Szułdrzyńskiego z "Rzeczpospolitej" to premier Morawiecki jest autorem pomysłu zatrudnienia w ministerstwie cyfryzacji Adama Andruszkiewicza. - To katastrofalny błąd, tykająca bomba - ocenili zgodnie Szułdrzyński i Renata Grochal z "Newsweeka".

- Wiewiórki na mieście ćwierkają, że to inicjatywa samego premiera Mateusza Morawieckiego. Uważam to za katastrofalny błąd - mówił w TOK FM o zatrudnieniu Adama Adruszkiewicza Michał Szułdrzyński. Jak dodał publicysta "Rz", taka strategia całkowicie mija się z tym, co PiS miałby osiągnąć w tym roku. - PiS doszedł do limitu swoich wyborców, musi więc zdemobilizować elektorat przeciwników politycznych. Tymczasem nominacja dla Andruszkiewicza mobilizuje przeciwników rządu. Można go codziennie atakować, cytując jego wypowiedzi – mówił.

Czytaj też: Andruszkiewicz oficjalnie z nominacją na wiceministra. Lis: "troll i faszysta">>>

W podobnym tonie o nominacji dla byłego szefa Młodzieży Wszechpolskiej, wypowiadała się Renata Grochal z "Newsweeka". - 11 listopada były zaręczyny PiS z narodowcami, żeby nie powiedzieć z naziolami. A teraz następuje realny mariaż. To powiedzenie centrowym wyborcom, gdzie PiS ich ma - oceniła dziennikarka. - Widzę w nim (Andruszkiewiczu - red.) potencjał na następnego Misiewicza, to tykająca bomba – dodała Grochal.

O wstrzymanie się z jednoznacznymi ocenami nominacji apelował Agaton Koziński. - Prawo i Sprawiedliwość w zasadzie od początku swojego istnienia jest w szpagacie między skrajną prawicą a umiarkowaną centroprawicą. I w tej niewygodnej pozycji świetnie sobie radzi. PiS i Morawiecki mogą zawalić się przez słaby program, a nie jednego Andruszkiewicza - przekonywał dziennika "Polski The Times".

"Nigdy nie byłem faszystą"

Resort cyfryzacji w poniedziałek potwierdził, że Adam Andruszkiewicz zostanie sekretarzem stanu. Wielu zdziwiła ta decyzja. Andruszkiewicz to poseł klubu Wolni i Niezależni. Do Sejmu trafił z list ugrupowania Pawła Kukiza. Był szefem Młodzieży Wszechpolskiej. Zasłynął między innymi aferą z pobieraniem zwrotów pieniędzy z parlamentu za jazdę samochodem, choć poseł nie ma prawa jazdy ani auta. Wielokrotnie wypowiadał się też w antyunijnym tonie.

Nowy wiceminister nie widzi problemu i broni swoich kwalifikacji. - Przede wszystkim posiadam wykształcenie wyższe, to ważna kompetencja. Poza tym czy ministrowie cyfryzacji rządu PO, Michał Boni oraz Rafał Trzaskowski byli informatykami? Nie byli. Nie trzeba być informatykiem ani programistą, aby pełnić funkcję, którą miałem zaszczyt objąć – powiedział "Super Expressowi". Adam Andruszkiewicz dodał również, że nigdy "nie był faszystą i takimi poglądami się brzydzi".

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM