"Jaki rząd, taki wiceminister". Siemoniak sugeruje, że Andruszkiewicz szybko pożegna się z posadą w rządzie

Zdaniem Tomasza Siemoniaka utrzymywanie w rządzie Adama Andruszkiewicza przyniesie Prawu i Sprawiedliwości tylko szkody. - Mamy gotowe klipy i wystarczy puszczać, co pan Andruszkiewicz mówił o
UE, o Białorusi, o Rosji - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

- Sądzę, że to kwestia tylko kilku dni, paru artykułów w prasie światowej, że ten pan wiceminister zostanie odwołany. Ten pan to postać kompromitująca dla rządu - tak o Adamie Andruszkiewiczu mówił w TOK FM Tomasz Siemoniak. Jak dodał, w rozmowie z Karoliną Lewicką, te kilka-kilkanaście dni daje premierowi Morawieckiemu, który w trudnym do zrozumienia "zaślepieniu" podjął taką decyzję kadrową.

Przypomnijmy, były szef Młodzieży Wszechpolskiej po Bożym Narodzeniu objął stanowisko wiceministra cyfryzacji.

- Myślę, że PiS jest w fazie degrengolady, stąd takie nominacje. Stąd ten skandaliczny projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy. Stąd to całe zamieszanie z prądem - wyliczał polityk Platformy Obywatelskiej. Zdaniem Siemoniaka rządowego awansu Andruszkiewicza nie da się obronić, bo nawet wyborcy PiS-u mogą w obronę nowego wiceministra nie uwierzyć. -  Ci wyborcy mają wyobrażenie, jak powinien wyglądać wiceminister rządu RP, jak powinien się zachowywać. A to po prostu jest kompromitujące. Więc za kilka dni, takiego festiwalu pana Andruszkiewicza, szybko go pożegnamy. A jeśli premier, prezes Kaczyński zamierzają go utrzymywać, to tylko dobrze dla opozycji: mamy gotowe klipy i wystarczy puszczać, co pan Andruszkiewicz mówił o Unii Europejskiej, o Białorusi, o Rosji - stwierdził polityk PO.

Czytaj też: Siemoniak o atakach PiS krytykujących niższą bonifikatę w stolicy: Kaczyński powinien zająć się cenami prądu>>>

"Ogromna wątpliwość"

Siemoniak podkreślił, że nawet wśród polityków PiS-u nominacja wzbudziła wątpliwości. - Na pewno nie jest to ktoś, kto przyciągnie młodych do PiS-u. Spodziewam się szybkiego odejścia pana Andruszkiewicza. Premier Morawiecki, co pokazała sprawa ustawy o przeciwdziałaniu przemocy, potrafi czasem szybko zareagować. Choć po fakcie - ocenił gość Poranka Radia TOK FM.

- Chyba najbardziej niebezpieczny wątek, związany z Andruszkiewiczem, to raport węgierskiego think tanku, że jest on nieświadomym agentem wpływu Rosji. Zresztą warto spojrzeć na zainteresowania poselskie Adama Andruszkiewicza: przede  wszystkim pytał o kwestie wojskowe i energetyczne (o ćwiczenia Anaconda, terminal gazowy w Świnoujściu), takie strategiczne zainteresowanie, które się nagle u Andruszkiewicza pojawiły - zauważyła Karolina Lewicka.

- To jest oczywiście ogromna wątpliwość - odpowiedział Siemoniak, przypominając krótką rządową karierę Roberta Greya z 2016 roku. Został on szybko odwołany, przez ówczesnego szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego, ze stanowiska wiceministra spraw zagranicznych, bo zataił współpracę z amerykańskimi służbami. Według gościa TOK FM tamta sprawa oraz to, co wiadomo o Andruszkiewiczu, pokazuje, że służby kontrwywiadowcze nie działają. - Że premier nie dostał najprawdopodobniej żadnego dossier (na temat zainteresowań Adama Andruszkiewicza - red.). - Najwyraźniej nie było namysłu przed podjęciem tej decyzji. Gdy w niedzielę dowiedzieliśmy się, że taka nominacja jest szykowana, to ja myślałem, ze to ponury żart, pomyłka, nieporozumienie. To poszło w świat. PiS ma fatalną reputację w Europie, na świecie. I pogarszają ją takimi działaniami - uważa były wicepremier i minister obrony.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu - całej rozmowy Karoliny Lewickiej z Tomaszem Siemoniakiem:

  • jak pokonać w wyborach PiS?
  • nie Kosiniak-Kamysz tylko Grzegorz Schetyna kandydatem opozycji na premiera,
  • 15 lat Polski w UE - rocznica tuż przed wyborami do PE.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM