Matteo Salvini i antyeuropejska międzynarodówka. Orban mu odmówił, co zrobi Kaczyński?

9 stycznia Matteo Salvini, włoski wicepremier słynący z antyimigranckich poglądów i kontestowania obecnego kształtu Unii Europejskiej, przyjedzie do Warszawy i spotka się z Jarosławem Kaczyńskim.
Zobacz wideo

Kiedy Matteo Salvini w 2013 roku stawał na czele Ligi Północnej (dziś po prostu Ligi), zmagał się ze skandalem korupcyjnym, a jego ruch był popierany przez mniej niż 4 proc. Włochów. W ciągu nieco ponad 5 lat polityk odniósł spektakularny sukces: doszedł do pozycji wicepremiera i jednego z najważniejszych ludzi we włoskiej polityce. 

Salvini oparł kampanię swoją i swojej partii na ostrych hasłach antyimigranckich i antyeuropejskich, bazując na tych wyborcach, którzy zmęczeni byli brakiem podwyżek płac oraz brakiem kontroli nad strumieniem imigrantów z Afryki. To pozwoliło mu przekształcić ruch lokalny w ogólnokrajową siłę polityczną. W marcu 2018 roku Liga w wyborach do parlamentu zdobyła 17 procent głosów, zyskując największą reprezentację z grona ugrupowań wchodzących w skład koalicji centroprawicowej. Rząd, który teraz kieruje polityką Włoch, opiera się właśnie na partii Salviniego oraz na populistycznym Ruchu Pięciu Gwiazd. 

Lider Ligi objął w nowym rządzie stanowisko wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych. Na sztandar wziął bezpieczeństwo i zamknięcie granic dla nielegalnych imigrantów. To właśnie on w czasie ubiegłorocznych wakacji zdecydował, że Włochy będą zamknięte dla przybyszów, docierających do wybrzeży kraju nielegalnie na pokładach łodzi. W ten sposób porty zostały zamknięte m.in. dla statku Aquarius organizacji SOS Méditerranée i Médecins Sans Frontières, który ratuje rozbitków, próbujących przedostać się do Europy na pokładzie często przeładowanych czy prowizorycznych łodzi. Matteo Salvini zdania nie zmienił do dziś i wciąż statków z migrantami nie wpuszcza.

Nie można zapominać, że lider Ligi wielokrotnie dawał upust swoim proputinowskim sympatiom. Gdy w 2014 roku zajęła należący do Ukrainy Krym, w Parlamencie Europejskim protestował przeciwko sankcjom nakładanym na Rosję. W 2017 roku partia Salviniego podpisała porozumienie z Jedną Rosją Władimira Putina. A obecny wicepremier Włoch wybrał się do Moskwy i fotografował w koszulce z podobizną prezydenta Rosji.

Salvini umie w internety

Salvini szybko dał się poznać jako świetnie obeznany z mediami społecznościowymi. Na Facebooku śledzi go grubo ponad 3 mln internautów, co czyni z niego najpopularniejszego na tym serwisie polityka w Europie. Wicepremier skwapliwie to wykorzystuje do lansowania swoich tez. "Guardian" w specjalnym raporcie pokazał, jak Salvini używa FB, a ściślej relacji wideo, do bezpośredniego komunikowania się z wyborcami. Dzięki temu słyszą oni przekazy dotyczące np. imigrantów, podane w sposób, jaki nie miałby racji bytu w żadnym spośród tradycyjnych mediów. 

"New York Times" z kolei zwraca uwagę, że media społecznościowe od początku były pomysłem Salviniego na budowanie siebie i swojej partii. Włoski wicepremier raczy obserwujących jego kanały mieszanką słodko-ostrą. Słodkie wpisy dotyczące tego, co zjadł na śniadanie i że były to produkty wyłącznie włoskie, przeplatają się z politycznymi przekazami dotyczącymi polityki migracyjnej czy współpracy z Unią Europejską.

W ten sposób, analizuje amerykański dziennik, oswajane są przekazy czysto populistyczne, a Salvini buduje swój wizerunek normalnego, zwyczajnego Włocha, który mówi i myśli tak jak jego fani - zajmują go te same sprawy, a co więcej on obiecuje je załatwić po ich myśli.

Liga Lig

W lipcu 2018 roku Matteo Salvini rzucił pomysł budowy Ligi Lig - paneuropejskiego porozumienia, które doprowadziłoby do zmiany reguł gry w Unii Europejskiej. Miało to być wyzwanie rzucone brukselskim elitom, a sam Salvini obiecał przejazd po europejskich stolicach w poszukiwaniu sojuszników dla idei. 

Jeszcze przed wyborami z marca 2018 roku Liga jako główną przyczynę włoskich problemów gospodarczych wskazywała przyjęcie przez kraj euro i postulowała powrót do własnej waluty. Deklarowała również przygotowanie planu opuszczenia strefy euro. Dziś jednak Salvini mówi, że Włochy "nie chcą z niej wychodzić" - chcą za to zmienić reguły gry. 

- Kiedy Salvini miał 3 proc. poparcia, potrzebował ekstremalnej retoryki, żeby zostać zauważonym i móc budować poparcie. Ale teraz, kiedy jest w rządzie, nie musi już być tak radykalny. Dlatego przemieszcza się w stronę centrum - ocenia w rozmowie z Agencją Reuters prof. Giovanni Orsina, politolog z rzymskiego uniwersytetu LUISS.

I właśnie zmiana zasad jest ideą, wokół której wicepremier Włoch chce budować poparcie w innych europejskich stolicach. Matteo Salvini, który sam był eurodeputowanym, jeszcze w ubiegłym roku deklarował, że wybory do Parlamentu Europejskiego będą w istocie referendum, w którym wyborcy opowiedzą się za "Europą elit, banków, finansjery, imigracji i prekariatu" lub za "Europą ludzi i pracy". 

Wiadomo już, że do budowanej przez Salviniego międzynarodówki nie przyłączy się węgierski premier Viktor Orban. Włoski wicepremier celuje więc z Marine Le Pen, przywódczynię francuskiego Frontu Narodowego, oraz Geerta Wildersa, kierującego holenderską antyimigrancką Partią Wolności. Czy będzie namawiał do współpracy również Jarosława Kaczyńskiego?

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM