Ile zarabia się w NBP? Bank podał konkretne liczby

- Żaden z dyrektorów w NBP nie otrzymuje - powszechnie i nieprawdziwie podawanego - w mediach wynagrodzenia w wysokości 65 tys. złotych lub wyższego - poinformowała zastępca dyrektora Departamentu Kadr NBP. Ale ile zarabia Martyna Wojciechowska nadal nie wiemy.
Zobacz wideo

Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej nie pojawił się prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. Z dziennikarzami spotkały się: Ewa Raczko, zastępca dyrektora Departamentu Kadr i Dorota Szymanek dyrektor Departamentu Prawnego NBP.

- Żaden z dyrektorów w NBP nie otrzymuje - powszechnie i nieprawdziwie podawanego w mediach - wynagrodzenia w wysokości 65 tys. złotych lub wyższego - poinformowała Ewa Raczko. Miesięczne wynagrodzenie prezesa NBP w 2015 roku wyniosło 74 tys. złotych, a w 2018 roku - 63 tys. złotych. Dane dotyczące wysokości pensji, urzędniczka, podała "w oparciu o PIT". Przeciętne wynagrodzenie brutto na stanowisku dyrektora w NBP wyniosło w 2014 r. - 38 098 zł, w 2015 r. - 37 110 zł, w 2016 r. - 37 381 zł, w 2017 r. 37 069 zł, w 2018 r. 36 308 zł.

Jak informowała Raczko, zgodnie z ustawą o NBP wielkość środków na wynagrodzenie w banku centralnym ustalana jest corocznie w planie finansowym NBP z uwzględnieniem poziomu płac w sektorze bankowym, co oznacza, że właściwym odniesieniem do wysokości i tempa wzrostu płac w NBP jest sektor bankowy.

Jak podkreśliła Ewa Raczko, pieniądze przeznaczane na wynagrodzenia dla pracowników w NBP nie pochodzą z budżetu państwa. - Nie są to środki publiczne, w znaczeniu Ustawy o finansach publicznych  - tłumaczyła. - Nie żyjemy z podatników - podkreśliła Ewa Raczko.

Dokładnie? Nie wiadomo

Dziennikarze pytali, czy można poznać wysokość pensji współpracowniczek prezesa NBP - Kamili Sukiennik i Martyny Wojciechowskiej. Ale takich informacji na konferencji nie podano. Ewa Raczko tłumaczyła, że "nie było nigdy takiego precedensu" - tego typu informacji nigdy do tej pory nie podawano. A poza tym, taka informacja nie została na konferencję przygotowana.

- Ale na pewno mogę powiedzieć, że dyrektor Wojciechowska nie zarabia rewelacyjnych 65 tysięcy złotych miesięcznie. Tego typu zarobków występują, ale na stanowiskach prezesów. Jest u nas hierarchia - podkreśliła.

I dodała, że na wynagrodzenie mogą się składać - prócz pensji zasadniczej - premia, nagroda dyrektora, nagroda prezesa.

Jak donosiła "Gazeta Wyborcza", Martyna Wojciechowska, szefowa departamentu komunikacji i promocji NBP, może zarabiać miesięcznie ok. 65 tys. zł brutto. Jej wykształcenie i kompetencje, tak samo jak oficjalna pensja, owiane są tajemnicą.

Pensjom nie tylko współpracowniczek prezesa Glapińskiego przyjrzy się Najwyższa Izba Kontroli. Kontrola w Narodowym Banku Polskim zaczęła się 4 stycznia.

Czytaj też: "Koryto Plus". Według Tyszki z Kukiz'15 politycy PiS zapłacą za posady dla rodziny i znajomych>>>



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM