Sieć 5G - będzie turbo szybko, ale czy groźnie? "Tam, gdzie nie ma wiedzy, pojawia się strach"

W sieci pojawia się coraz więcej teorii, opisujących rzekomą szkodliwość superszybkiego internetu w technologii 5G. - To nie będzie niesprawdzona rewolucja - uspokajał Piotr Mieczkowski z fundacji Digital Poland.
Zobacz wideo

Sieć 5G - co to jest?

Sieć telekomunikacyjna piątej generacji (5G) to nowy standard przekazywania danych, posiadający wyższą przepustowość niż stosowane do tej pory rozwiązania 4G. - Będzie turbo szybko. W uproszczeniu można powiedzieć, że to "światłowód do telefonu" - tłumaczył na antenie TOK FM Piotr Mieczkowski, dyrektor wykonawczy fundacji Digital Poland. Wdrożenie internetu 5G ma wspierać m.in. bardziej niezawodną komunikację pomiędzy urządzeniami i pomóc w popularyzacji rozwiązań tzw. internetu rzeczy. Technologia 5G może być też wykorzystywana w medycynie, np. do wykonywania zdalnych operacji.

Choć do jej wprowadzanie w Polsce droga jest jeszcze daleka - na świecie dochodzi dopiero do pierwszych wdrożeń, w naszym kraju trwają punktowe testy - to już pojawiły się teorie, że będzie ona szkodliwa dla naszego zdrowia. A to głównie za sprawą fal, jakie będą emitowały nadajniki. - Tam, gdzie nie ma wiedzy, to zazwyczaj pojawia się strach. Szczególnie jeśli mówimy o czymś, czego nie będzie widać, czyli o sieci "w powietrzu" - wyjaśniał Piotr Mieczkowski. W jego opinii internet 5G to nie będzie "niesprawdzona rewolucja". - To ewolucja rozwiązań, które teraz mamy, np. internetu mobilnego LTE. W tych częstotliwościach działają już funkcjonujące technologie - tłumaczył ekspert.

Internet 5G - czy jest groźny?

Mieczkowski podkreślał, że stacje nadawcze sieci 5G będą funkcjonowały "bliżej odbiorcy", bo trzeba będzie je montować w chodnikach, na latarniach czy wiatach przystankowych, dlatego będą nadawać z mniejszą mocą. - Przeciwnicy telefonii komórkowej podkreślają, że nie chcą mieć masztów blisko siebie. Paradoks polega jednak na tym, że jeśli nasz telefon komórkowy ma dalej do nadajnika, to tym samym musi wysyłać do niego silniejszy sygnał - przekonywał Mieczkowski.

Jak dodawał, polskie normy emisji z anten nadawczych są zbyt niskie. - Trzeba je będzie dostosować do norm Światowej Organizacji Zdrowia WHO. Polska jest jedynym krajem, który nie stosuje się do tych norm. Żeby iść naprzód, trzeba to zmienić  - mówił ekspert i dodawał, że do dzisiaj nie ma badań, które w 100 procentach odpowiadałyby na pytanie, czy fale emitowane przez nadajniki i telefony są szkodliwe dla zdrowia. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

DOSTĘP PREMIUM