Karski broni Suskiego po słowach o "złocie w ogrodach sędziów". "W PE jest niska jakość tłumaczenia"

Marek Suski miał opowiadać delegacji z Unii Europejskiej, że sędziowie w Polsce mają pochowane "złoto w ogrodach". - Czasem ironia czy obrazowe porównania tłumaczone na kilka języków, dają inny efekt niż zamierzony - tłumaczył swojego kolegę Karol Karski z PiS.

W opublikowanym 3 grudnia ubiegłego roku raporcie komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych z Parlamentu Europejskiego (LIBE) dotyczącym praworządności znalazły się wypowiedzi szefa gabinetu politycznego premiera Marka Suskiego z czasów, gdy spotkał się z delegacją we wrześniu. Suski miał mówić członkom komisji LIBE, że "niektórzy sędziowie to złodzieje, inni to agresywne osoby, inni wydawali błędne wyroki; sędziowie uważają siebie za kastę ponad prawem". - Niektórzy sędziowie są niezwykle majętni; niektórzy sędziowie Krajowej Rady Sądownictwa mieli ukryte złoto w ogródkach i jest niejasne, skąd ono pochodzi. Przestępcy dawali im samochody, by uniknąć kary – miał powiedzieć Marek Suski.

Raport został opublikowany w języku angielskim. Karol Karski z PiS właśnie na ten aspekt zwrócił uwagę w trakcie obrony słów swojego partyjnego kolegi. - W Parlamencie Europejskim jest wyjątkowo niska jakość tłumaczenia. Wybuchają przez to problemy, które trwają potem kilka godzin. Wielu procedur dotyczących ukarania europosłów za ich wypowiedzi było wszczynanych, a potem jak znajdowały się nagrania źródłowe, okazywało się, że wypowiedzi były zupełnie inne. Czasem ironia czy obrazowe porównania tłumaczone na kilka języków, dają inny efekt niż zamierzony – wskazywał Karski.

Marek Sawicki z PSL stwierdził, że chodzi o doświadczenia Marka Suskiego z przeszłości. – Pan minister Suski pochodzi z terenów Grójca. Tam za PRL mieliśmy badylarzy, którzy, żeby ukryć swoje dochody zakopywali je pod jabłoniami. Minister Suski ma swoje stare doświadczenia regionalne i uważa, że wszyscy tak robią – mówił Sawicki.

W odpowiedzi Karski dodawał, że "pan minister Suski jasno powiedział, że nie miał możliwości autoryzacji tekstu".

W korespondencji smsowej z gazeta.pl Suski tłumaczył się, że chodziło mu "o członka KRS Jana Burego i złotą sztabkę zakopaną w ogródku".

- To wszystko co państwo mówicie jest zawiłe. Jest jedno jasne wyjaśnienie. To jest spisek tłumaczy, który zmierza do tego, żeby NBP wyzbył się swoich zapasów złota – ironizował senator niezależny Marek Borowski. Na te słowa znów odpowiedział Karski. - Ma pan senator szczęście, że pańska wypowiedź nie jest tłumaczona na kilka języków, bo potem mogłaby się znaleźć w jakimś oficjalnym dokumencie. I mógłby pan ponieść za to odpowiedzialność – mówił Karol Karski z PiS.

Na słowa Suskiego w żartobliwy sposób zareagowali sędziowie ze stowarzyszenia Iustitia. Opublikowali w internecie filmik, na którym z łopatami w rękach szukają złota w ogródkach. Jeśli złoto się znajdzie, sędziowie chcą oddać je na WOŚP.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • Co rząd powinien zaproponować strajkującym nauczycielom?
  • Czy odstrzał dzików jest konieczny?
  • Jakie będą skutki afery z pensjami w NBP
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM