Dlaczego zamachowiec próbował zabić Adamowicza? Mec. Taylor: Posłuchał sobie państwowej telewizji

Jacek Taylor, przyjaciel prezydenta Gdańska, komentował w Poranku Radia TOK FM atak na Pawła Adamowicza. - Posłuchał sobie państwowej telewizji i dowiedział się, że PO to jest samo zło. A słowo ma wielką moc. Prosty człowiek w to wierzy - tłumaczył.
Zobacz wideo

Mecenas Jacek Taylor, przyjaciel i członek komitetu poparcia prezydenta Pawła Adamowicza, mówił w Poranku Radia TOK FM, że trudno mu uwierzyć w to, co się stało podczas niedzielnego (13 stycznia) finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku. Prezydent miasta, Paweł Adamowicz, został ugodzony nożem podczas "Światełka do nieba" przez mężczyznę, który wtargnął na scenę. Jego stan jest ciężki. 

- Mamy za sobą okropną noc, między rozpaczą a nadzieją. Bieżące informacje też nie są najlepsze - podkreślił gość Dominiki Wielowieyskiej oraz zaznaczył, że przy prezydencie byli wybitni lekarze. 

"Słowo ma wielką moc"

W Gdańsku oraz w niektórych innych miastach Polski planowane są wiece przeciwko nienawiści i przemocy. - To marsze przeciwko złu, przeciwko temu, co się rozpanoszyło - podkreślił mecenas.

- Ten kryminalista jakby puścił farbę. Powiedział, o co mu chodzi. Krzyknął, że siedział w więzieniu z powodu Platformy Obywatelskiej. Trudno w to uwierzyć, ale on tak pewnie myśli. Był skazany podczas rządów Platformy i PSL, a skazuje kryminalistę aktualna władza, więc on jej nie może kochać. Wyszedł, posłuchał sobie państwowej telewizji i radia, i dowiedział się, że Platforma Obywatelska to jest samo zło, jest winna wszystkiemu, co się złego wydarzyło za jej rządów. A słowo ma wielką moc. Prosty człowiek w to wierzy. Od dawna panuje kompletna nieodpowiedzialność za słowo - podkreślił Jacek Taylor, przypominając słowa, wypowiedziane przez mężczyznę, który zaatakował prezydenta Gdańska. 

Dziennikarka zastanawiała się, czy obarczanie winą za tę tragedię również innych, nie jest przedwczesne. - W każdym społeczeństwie może znaleźć się morderca i szaleniec - stwierdziła, zaznaczając, że w przypadku osób niezrównoważonych trudno jest ocenić, co było impulsem do popełnienia zbrodni.

- Ja bym mu wierzył, w te jego okrzyki na estradzie bezpośrednio po usiłowaniu zabójstwa. A politycy publicznie mówią o swoich adwersarzach w najgorszych słowach. I to już od dłuższego czasu. Oszczerstwa stały się w praktyce niekaralne. Nikt nikogo za to nie ściga, a to ośmiela. Wolno. On jakoś się wpasował w sytuację - tłumaczył gość TOK FM. 

Czy wyciągniemy wnioski? 

Dominika Wielowieyska zwróciła uwagę, że ma wrażenie, iż zamiast namysłu nad tragicznym wydarzeniem, do którego doszło w Gdańsku, poziom emocji jeszcze bardziej wzrasta, a wzajemne oskarżenia jeszcze bardziej się nakręcają. 

- Może to wydarzenie będzie stanowiło pewną tamę, jakiś moment otrzeźwienia. Ale to wcale nie jest pewne. Może być dalszy ciąg, nic nie wiadomo, jak reagują masy - tłumaczył prawnik.

Dodał, że weźmie udział w gdańskim marszu przeciw przemocy. - Myślę, że będą tłumy, to jednak zrobiło wrażenie na ludziach. To będzie takie głośne powiedzenie "dość". Dość tej nienawiści. Słowa mają wielką moc, za tym idą uczucia, słowo jest czynnikiem sprawczym. Za tym idą czyny. Może, jeśli będzie nas wiele na ulicach miast, to zrobi to wrażenie, na tych chętnych do rozróby. Ale jak się czyta wpisy po tej tragedii, to można być pesymistą - zaznaczył Jacek Taylor. Tłumaczył, że widział w internecie komentarze naruszające dobre imię prezydenta, a "on jest tym, co mamy w Gdańsku najlepszego. Wyjątkowo nam się tak zdarzyło, taki prezydent miasta". 

- To fajny gość, ktoś o wielkim sercu, złoto szczere, powinien być zawsze prezydentem, gdyby się dało. Czekajmy na dobre wiadomości - podsumował. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • dlaczego nie przerwano licytacji?
  • kiedy mecenas poznał Pawła Adamowicza?

DOSTĘP PREMIUM