Czeka nas twardy brexit? "Po głosowaniu w Izbie Gmin wszystko wskazuje, że zmierzamy w tym kierunku"

- Jeśli wynik głosowania w Izbie Gmin zostanie utrzymany i nie zostanie przyjęte wotum nieufności, wszystko wskazuje na to, że zmierzamy w kierunku twardego brexitu - powiedział w TOK FM dr Krzysztof Winkler z Uniwersytetu Warszawskiego, Grupy Brytyjskich Studiów Społeczno-Politycznych "Britannia".
Zobacz wideo

Izba Gmin odrzuciła proponowany przez rząd projekt umowy regulujący brexit, czyli proces wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Przeciwko propozycji zagłosowało aż 432 posłów przy zaledwie 202 głosach poparcia (większość wynosiła 230 głosów). To najwyższa porażka urzędującego premiera w historii brytyjskiego parlamentaryzmu. Wiadomo już, że w środę deputowani będą głosować nad wotum nieufności wobec Theresy May. 

Brexit. Co dalej?

Zdaniem dr. Krzysztofa Winklera wynik głosowania w Izbie Gmin zwiastuje wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez umowy, czyli tzw. twardy brexit. Na tę chwilę ten scenariusz wskazał on jako najbardziej prawdopodobny. Co to oznacza w praktyce? - Prawdopodobnie recesję gospodarczą, perturbacje dotyczące aktywności do tej pory regulowanych przez prawo unijne - wyjaśniał ekspert, dodając, że pojawi się konieczność podpisania umów dotyczących mnóstwa kwestii, np. lotów czy bankowości. 

Sprawa może się skomplikować jeszcze bardziej, jeśli w środę dojdzie do przegłosowania wotum nieufności wobec rządu Theresy May. Taki wniosek tuż po głosowaniu w Izbie Gmin zapowiedział lider opozycyjnej Partii Pracy, Jeremy Corbyn. Wówczas rozpisane zostaną nowe wybory do brytyjskiego parlamentu. Jeszcze inny scenariusz może zakładać przeprowadzenie ponownego referendum ws. brexitu - jeśli taki wniosek udałoby się przeforsować. 

Brexit, ale nie twardy. Czy to możliwe?

Dr Krzysztof Winkler przyznał, że nawet w przypadku odwołania premier Theresy May i rozpisania wcześniejszych wyborów, możliwy jest brexit oparty na umowie. - Wielka Brytania musiałaby wnieść o przedłużenie art. 50 - wskazał, mając na myśli zapis, który jasno określa, ile czasu kraj opuszczający Wspólnotę i Bruksela mają na ustalenie zasad rozwodu. Zgodnie z nim brexit ma się stać faktem 29 marca tego roku. 

Przedłużenie czasu na poszukiwanie porozumienia byłoby warunkiem również wtedy, gdyby dojść miało do kolejnego referendum. Tu potrzebna byłaby większość w Izbie Gmin, która poparłaby taki wniosek. Potem należałoby uchwalić ustawę, regulującą to, jak głosowanie miałoby przebiegać i jak miałby brzmieć pytanie. 

Jest też scenariusz mówiący o tym, że projekt umowy zostałby nieco złagodzony - np. w części dotyczącej granicy między Irlandią Północną a Irlandią. Tu jednak ustępstwo musiałaby poczynić Unia Europejska, która z kolei deklarowała, że dalsze negocjacje ws. dokumentu nie są już możliwe. 

- Jeśli udałoby się przedłużyć art. 50, obie strony zyskują czas, aby się porozumieć - stwierdził dr Winkler, przyznając jednak, że każdemu scenariuszowi w jakimś stopniu towarzyszy chaos. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM