Służba więzienna dostała sygnały na temat Stefana W.? "Jaki tego nie przeczeka"

Jerzy Wenderlich, wiceprzewodniczący SLD, komentował w TOK FM doniesienia o tym, iż służba więzienna mogła mieć informacje o niebezpiecznym zachowaniu Stefana W. Polityk przypomniał dymisję jednego z wcześniejszych min. sprawiedliwości, Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

Matka Stefana W., sprawcy ataku na Pawła Adamowicza, miała ostrzec policję w Gdańsku o możliwym niebezpiecznym zachowaniu syna. Jak podała "Gazeta Wyborcza", informowała, że syn słyszy głosy, że ma duże poczucie krzywdy i że o swoją sytuację obwinia polityków. 

Policja potwierdziła, że zgłoszenie wpłynęło tydzień przed tym, jak 27-latek opuścił zakład karny. Funkcjonariusze jeszcze tego samego dnia przekazali informację do dyrektora zakładu karnego, w którym przebywał mężczyzna. Zwrócili się z prośbą o podjęcie przez zakład karny możliwych dostępnych działań - poinformowała gdańska policja. 27-latek opuścił jednak zakład karny, a miesiąc później zaatakował prezydenta Gdańska. 

- Jak rozumiem, jest to problem Patryka Jakiego, wiceministra sprawiedliwości, który nadzoruje więziennictwo, a także ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry? - pytała w TOK FM Karolina Lewicka w rozmowie z wiceprzewodniczący SLD Jerzym Wenderlichem.

- Pamiętam, że kiedy jeden z mężczyzn, którzy zostali zatrzymani w sprawie zabójstwa syna państwa Olewników się powiesił, chociaż nie było wcześniej żadnych danych o tym zagrożeniu, to minister Zbigniew Ćwiąkalski został zdymisjonowany - przypomniał w odpowiedzi polityk. Zaznaczył, że w przypadku tragedii w Gdańsku, służba więzienna dysponowała informacjami od rodziny. 

- Jeśli minister Patryk Jaki myśli, że on to przeczeka, tak jak się przeczekuje deszcz, to ja uważam, że nie - stwierdził gość TOK FM. 

Służba więzienna odniosła się do doniesień na Twitterze. "Nieprawdziwe są informacje podane przez GW jakoby SW była informowana o zgłoszeniu matki Stefana W. SW została poproszona przez policję o przeprowadzenie wywiadu na koniec odbywania kary. SW zadanie wykonała i przekazała treść Policji" - napisano. 

Polityk mówił również, że jego zdaniem także sprawa "politycznych aktów zgonu", wystawionych politykom, w tym Pawłowi Adamowiczowi, przez Młodzież Wszechpolską, powinna być rozpatrzona w sposób w bardzo wnikliwy, ponieważ jej umorzenie jest dla niego "zastanawiające i dziwne" i nie jest pewne czy ich wykonawcy działali sami, czy byli przez kogoś zainspirowani.

Czytaj też: Wiceprezydent Gdańska spotkał się z matką zabójcy Pawła Adamowicza. "Oni też przeżywają swój dramat"

Nieobecność Jarosława Kaczyńskiego podczas minuty ciszy

Jerzy Wenderlich komentował także nieobecność trzech polityków PiS podczas minuty ciszy na środowym (16 stycznia) posiedzeniu Sejmu. Na sali obrad zabrakło Jarosława Kaczyńskiego, Ryszarda Terleckiego i Beaty Mazurek. 

- Strach, strach, strach. Tak mógłbym to nazwać, ale w obliczu tak przerażającej śmierci, warto strach pokonywać, żeby wspólnie pochylić głowę i aby wspólnie wyrazić sprzeciw temu wszystkiemu, co doprowadziło do tej śmierci - podkreślił gość Karoliny Lewickiej. 

Dziennikarka zwróciła uwagę na tłumaczenie spóźnienia przez rzeczniczkę partii rządzącej, która zapewniała, że to przypadek i nie należy doszukiwać się w nim drugiego dna. 

- Pani Mazurek wydaje się, że "ciemny lud" wszystko kupi i że nawet to, co obrzydliwe i nie trzyma się kupy, będzie przyjmowane przez opinię publiczną. Można powiedzieć, że to granda, że to coś antymoralnego - stwierdził polityk oraz dodał, że ta nieobecność "na długo zapisze się w annałach polskiego parlamentaryzmu". 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • czy polskie normy prawne są wystarczające do przeciwdziałania nienawiści?
  • w jaki sposób należy analizować zabójstwo prezydenta Gdańska? 
  • czy Jacek Kurski zostanie odwołany z TVP?

DOSTĘP PREMIUM