Borowski dobrze ocenia budżet, ale ma zastrzeżenie. "Rząd rozdaje frukta pod kątem interesów wyborczych"

- Jest to budżet, którego życzyłbym innym rządom - powiedział senator Marek Borowski, gość Macieja Głogowskiego w audycji EKG, o ustawie budżetowej rządu PiS. Wskazał też jednak jej piętę achillesową.
Zobacz wideo

16 stycznia Sejm przyjął ustawę budżetową na 2019 rok. Zakłada on, że dochody budżetu państwa wyniosą 388 mld 294 mln 520 tysięcy zł, zaś wydatki 416 mld 794 mln 520 tysięcy zł. Przewidziano też wzrost PKB o 3,8 procent. Inflacja ma nie przekroczyć 2,3 procent.

Maciej Głogowski pytał w TOK FM  Marka Borowskiego, czy chciałby coś zmienić w ustawie budżetowej. Senator zaprzeczył. - Nie ma szans na to, by przeszła jakakolwiek poprawka ze strony opozycyjnej. Jeśli senatorowie PiS dostaną polecenie, by przyjąć budżet bez poprawek, to to zrobią - powiedział polityk. Borowski jest zdania, że w takich realiach zgłaszanie poprawek to "strata czasu" i "przedłużanie obrad". - Nie ma sensu po prostu - stwierdził.

Jest jednak jeszcze jeden powód, dla którego Marek Borowski nie złoży poprawki do budżetu. - Poza kwestią wynagrodzenia sfery budżetowej, bo uważam, że to jest pięta achillesowa polityki społeczno-gospodarczej PiS-u w ciągu ostatnich lat, to jest budżet, którego życzyłbym innym rządom - powiedział senator Borowski. 

Dobra koniunktura gospodarcza

Dlaczego? Polityk wymienił kilka powodów: - Jest zrównoważony. Deficyt, który jest przewidywany, jest skromny: 28 miliardów. Mamy też stosunkowo niski udział długu publicznego do PKB. Mamy niską inflację i ona będzie relatywnie niska. Zrównoważone są obroty zagraniczne, obroty bieżące i wymiany towarowe, więc do makrowskaźników nie można się przyczepić - wyjaśnił Borowski.

Senator ocenił, że stan finansów publicznych jest dobry. - Przede wszystkim PiS-owi wyjątkowo sprzyja koniunktura gospodarcza w Europie, czyli wychodzenie z kryzysu, które rozpoczęło się w roku 2014 - przypomniał. Jednak polityk ma zastrzeżenie odnoście do tego, jak PiS dysponuje środkami publicznymi. - Rząd bardzo nierówno te frukta rozdawał. Robił to wyraźnie pod kątem swoich interesów wyborczych - ocenił Marek Borowski.

Senator podkreślił, że PiS złamał obietnicę dotyczącą świadczenia 500 plus na każde dziecko, bo po wyborach okazało się, że pieniądze można dostać dopiero na drugie i kolejne dziecko. - Później cały czas się rozglądano, gdzie najbardziej się opłaci. Przed wyborami samorządowymi przyznano wyprawkę (dla uczniów - red.) za 1,5 miliarda. Podwyżki dla policjantów przyznano, bo funkcjonariusze masowo udali się na L4. Tu była próba wykolegowania pewnych grup i zajęcia się tymi, na których (partii - red.) bardziej zależy, bo prędzej zagłosują - tłumaczył Borowski.

Dodał, że wtedy rozpoczęły się strajki pracowników budżetówki, czyli sądów, nauczycielek, pielęgniarek itd.. Jego zdaniem rząd PiS ma pieniądze na to, by przyznać im podwyżki. - PiS zdaje się nie uważa nauczycieli za swój elektorat. To nie jest ta grupa. To nie jest ten target - ocenił senator Borowski.

Polityk zwrócił uwagę, że rząd PiS ma 30 mld zł rezerwy, czyli o 6 mld zł więcej, niż w poprzednim roku. - 30 mld zł to więcej niż (łączna kwota świadczenia - red.) 500 plus - zauważył Maciej Głogowski.

Chcesz dowiedzieć się więcej? Posłuchaj podcastu!

  • Czy przyspieszone wybory do parlamentu nadal są możliwe?
  • Czy to dobry moment na protesty w sprawie podwyżek?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM