Aleksandra Dulkiewicz: Mam nadzieję, że kiedy wyschną łzy, nadal będziemy dzielili się dobrem

Dla Pawła Adamowicza patriotyzm to życie codzienne, szacunek do drugiego człowieka - mówiła w TOK FM pełniąca obowiązki prezydenta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.

Wiceprezydentka gdańska Aleksandra Dulkiewicz pełni od czwartku obowiązki prezydenta miasta. Wojewoda pomorski Dariusz Drelich przekazał jej pełnomocnictwo do pełnienia funkcji prezydenta Gdańska do momentu wyboru nowego prezydenta miasta po tragicznej śmierci Pawła Adamowicza.

Dulkiewicz ma szanse zostać prezydentką Gdańska, ale jak mówiła w TOK FM, nie wie jeszcze, czy zamierza ubiegać się o urząd. - Czuję taką powinność. Chcę żebyśmy przede wszystkim godnie pożegnali pana prezydenta, a potem chciałabym porozmawiać z kilkoma osobami, naradzić się. Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęłam - oświadczyła.

- Wiele osób zastanawia się, na ile to, co się stało, jest wydarzeniem politycznym związanym z atmosferą w naszym kraju, językiem mediów publicznych - zauważyła prowadząca audycję Agnieszka Lichnerowicz.

- Pan prezydent bardzo jasno stanął po stronie drugiego człowieka. Świadczy o tym choćby Model Integracji Imigrantów przyjęty uchwałą Rady Miasta. To jest oficjalna polityka Gdańska. Latem 2018 przyjęty został też Model Równego Traktowania. To są dwie polityki, które pokazują, o czym myślał pan prezydent i jak staramy się to w naszym mieście wprowadzać. Szacunek do drugiego człowieka. Bez względu na jego poglądy, wyznanie, pochodzenie, wiek, płeć. W języku debaty publicznej, w naszym języku codziennym jest zgoda na hejt, agresję, przemoc. Czy to bezpośrednio wpłynęło na zamachowca? Pewnie nigdy się nie dowiemy. Ale jaka jest atmosfera w Polsce każdy widzi, każdy to czuje - odparła Dulkiewicz.

Dodała, że jej zdaniem, poprawa sytuacji spoczywa na barkach polityków.

- Bardzo żałuję, że mimo różnych szumnych zapowiedzi, które padły z okazji stulecia odzyskania niepodległości, chyba zabrakło przywódcom narodu odpowiedzialności i powinności, żeby tę dyskusję przeprowadzić i na nowo zdefiniować patriotyzm. Dla mnie - wiem, że było też tak dla pana prezydenta - patriotyzm to życie codzienne. Szacunek do drugiego człowieka, pomoc w potrzebie, troska o dobro wspólne, o najbliższe otoczenie. U szefa to się przejawiało tym, że kiedy widział, że leży papierek na ulicy, to go podnosił - mówiła.

"Kurczę, co z nami jest?"

Dodała, że Paweł Adamowicz kojarzy się jej m.in. z uśmiechem. Wspominała, co powiedział jej podczas spotkań z gdańszczanami w czasie ostatniej kampanii samorządowej, kiedy wspólnie rozdawali mieszkańcom drożdżówki i kawę. - Mówił “Kurczę, co z nami jest? Dlaczego my, Polacy, jesteśmy tacy, że jak ktoś podchodzi do ciebie z uśmiechem, nawet jak nie chcesz tej drożdżówki i kawy, to część z nas nawet się nie uśmiechnie?”. To jest chyba dla mnie takie najważniejsze wspomnienie, uśmiechnięty szef - wyznała. 

Dodała, że bardzo by chciała, żeby gdańszczanie uśmiechali się do siebie częściej. - To jest też to, co szef powiedział ze sceny w niedzielę, żebyśmy dzielili się dobrem. Mam poczucie, że to się dzieje i bardzo bym chciała, żeby to trwało dłużej, niż tylko do momentu, w którym wyschną łzy - mówiła.

Miała pani możliwość zapłakać? - pytała Agnieszka Lichnerowicz. - Nie...chociaż przygotowujemy pogrzeb pana prezydenta, nie wierzę, że już z nim nie porozmawiam twarzą w twarz - odpowiedziała Aleksandra Dulkiewicz.

Czytaj też: Wiceprezydent Gdańska spotkał się z matką zabójcy Pawła Adamowicza. "Oni też przeżywają swój dramat">>>

DOSTĘP PREMIUM