"W kolejce nikt nie mówił o zemście". Gdańszczanie żegnają swojego prezydenta

- Wśród gdańszczan nie ma chęci zemsty. To jest moim zdaniem dobry znak, że może nastąpi wyciszenie i zaniechanie - mówił Janusz Leon Wiśniewski, pisarz i naukowiec.

Reporter TOK FM Paweł Radzewicz spotkał Janusza Leona Wiśniewskiego, naukowca, pisarza, autora "Samotności w sieci" przed Europejskim Centrum Solidarności, gdzie tłumy gdańszczan od wczoraj oddają hołd zamordowanemu prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi. - Przyjaźniliśmy się. Wyrwano go z życia. Od maja zeszłego roku jestem mieszkańcem Gdańska, po wieloletniej emigracji. Ten człowiek stał mi się przez przypadek strasznie bliski – wspominał pisarz.

Wiśniewski był poruszony atmosferą pożegnania Adamowicza. - Wszystko co dzieje się w Gdańsku robi wielkie wrażenie. Na tej nienawistnej mapie, ta cała orkiestra miłości z podawaniem herbat, grzaniem się w autobusach, ciszą i spokojem kolejki, jest większym krzykiem niż jakby tu grały tarabany – ocenił pisarz.

Podkreślał, że wśród ludzi w kolejce do trumny Adamowicza "widać wyciszenie". - Nikt nie mówi o żadnej zemście. Choć jest to emocja, która w tej sytuacji, nawet w biochemiczny sposób ciśnie się do mózgu czy neuronów. Tutaj tego nie ma i to jest moim zdaniem dobry znak, że może nastąpi wyciszenie i zaniechanie – mówił autor "Samotności w sieci".

- Najlepszą zemstą moim zdaniem byłoby nie spóźnić się ani o minutę na to co się wydarzy jesienią tego roku. I w minucie ciszy spoglądać na kartkę, która spadnie do urny wyborczej. To byłby najlepszy hołd dla Pawła Adamowicza. Pójść zagłosować i zacząć jakąś odnowę – podsumował pisarz.

Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek, kilkanaście godzin po tym, jak został zaatakowany przez 27-letniego Stefana W. z Gdańska. Do ataku doszło podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Mężczyzna zadał Pawłowi Adamowiczowie kilka ciosów nożem. Pogrzeb prezydenta Gdańska odbędzie się w sobotę o 12 w Bazylice Mariackiej. 

DOSTĘP PREMIUM