Szef ochrony finału WOŚP w Gdańsku trzymiesięczny aresztu spędzi w szpitalu. "Schorzenia natury psychicznej"

Dariuszowi S. za kłamstwa i nakłanianie do fałszywych zeznań mężczyźnie grozi do 8 lat więzienia. Szef ochrony gdańskiego finału WOŚP nie miał też pozwolenia na znalezioną w jego mieszkaniu broń.

Gdański sąd przychylił się do wniosku prokuratury w sprawie aresztu dla Dariusza S., szefa ochrony gdańskiego finału WOŚP. To podczas tej imprezy doszło do zamachu na Pawła Adamowicza. Śledczy zarzucają mężczyźnie dwukrotne złożenie nieprawdziwych zeznań oraz podżeganie innej osoby do złożenia fałszywych zeznań w wątku śledztwa dotyczącym identyfikatora z napisem "media".

Jak informowała rzeczniczka gdańskiej prokuratury, po ataku na Pawła Adamowicza,  mężczyzna przekazał policji identyfikator z napisem "media" i poinformował, że Stefan W., który ranił prezydenta Gdańska, posłużył się tą plakietką, by wejść na scenę.

Areszt w szpitalu

Sąd orzekł - wobec Dariusza S. - wykonywanie tymczasowego, trzymiesięcznego aresztu w warunkach szpitalnych. Jak tłumaczył rzecznik Sądu Rejonowego w Gdańsku, w rozmowie z reporterem TOK FM, powodem są "schorzenia natury psychiatrycznej".

Tomasz Adamski poinformował, że wobec mężczyzny toczy się już jedna sprawa sądowa. - On jest oskarżony o udział w pobiciu. Do tej pory odbyła się jedna rozprawa. Nie odczytano aktu oskarżenia, z uwagi na to, że (Dariusz S.) nie stawił się, przedłożył zaświadczenie lekarskie. Dwukrotnie sąd zwracał się do biegłych sądowych, o opinię lekarską, dwukrotnie uzyskał informacje, że przez okres kolejnych trzech miesięcy ten mężczyzna nie mógł brać udziału w procesie - mówił rzecznik sądu.

Dariuszowi S., za kłamstwa i nakłanianie do fałszywych zeznań, grozi do 8 lat więzienia. Mężczyzna nie miał też pozwolenia na znalezioną w jego mieszkaniu broń.



DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny