Zły lek wydany w aptece. Rodzina zmarłej zapowiada doniesienie, a resort zdrowia uspokaja: Zawinił człowiek, system jest po kontrolą

- Mamy narzędzia do wykrywania nieprawidłowości na rynku aptecznym - tak Ministerstwo Zdrowia odpowiada na publikację TOK FM. W aptece w Jarocinie wydany został niewłaściwy lek. Zrobiła to osoba, która nie miała odpowiednich uprawnień. Kobieta, która przyjęła lek, zmarła. Jej rodzina zapowiedziała już, że zgłosi sprawę organom ścigania.
Zobacz wideo

W aptece w Jarocinie pacjentce wydano zły lek. Kobieta otrzymała przepisaną przez lekarza morfinę, ale w dziesięciokrotnie większej dawce. Lek wydała osoba, która nie miała do tego uprawnień, w dodatku podszyła się pod magistra farmacji. Kilkadziesiąt godzin później pacjentka zmarła. Nikt nie powiadomił rodziny o tym, że doszło do błędu przy wydaniu leku. CZYTAJ REPORTAŻ MICHAŁA JANCZURY >>>

Rodzina zmarłej kobiety zapowiedziała w rozmowie z reporterem TOK FM, że zamierza zgłosić sprawę organom ścigania. W tej chwili jedyny wątek, jaki jest sprawdzany przez policję, to sytuacja, do której doszło w aptece - czyli wydanie leku przez osobę bez uprawnień. Nikt nie bada, czy i ewentualnie jaki związek miało zażycie dziesięciokrotnie mocniejszej morfiny ze śmiercią pacjentki. 

Zły lek z apteki. Wiceminister zdrowia: To był wypadek

- Niewątpliwie jest to nieszczęśliwy wypadek - stwierdził na antenie TOK FM Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia. Komentując sytuację opisaną w reportażu, podkreślił, że doszło do wielopoziomowego złamania procedur. 

- Nikt nie powinien przyjmować poleceń, które są wprost łamaniem przepisów. Nie powinien tego w żadnym wypadku wymagać pracodawca. Nie powinien tego sankcjonować również kierownik apteki. Nie możemy usprawiedliwiać którejkolwiek ze stron - stwierdził pytany o to, kto zawinił sytuacji, w której technik farmacji logowała się do systemu aptecznego loginem i hasłem kierowniczki apteki. 

Janusz Cieszyński przekonywał również, że resort wprowadza zmiany, które umożliwią lepszy nadzór nad sprzedażą leków. Chodzi o elektroniczny obieg recept, który ma działać w stu procentach pod koniec tego roku. - Dziś w momencie realizacji recepty następuje wygenerowanie elektronicznego dokumentu, który jest zapisywany w systemie, do którego ma dostęp każdy z nas na stronie pacjent.gov.pl - tłumaczył wiceminister zdrowia. Na pytanie, czy ten system mógłby zapobiec sytuacji, do której doszło w Jarocinie, Janusz Cieszyński odpowiedział: Ten system pozwala nam zebrać informacje analityczne, które pozwolą nam metodami statystycznymi wykrywać tego typu nieprawidłowości. 

Jak to się ma jednak do logowania się do systemu z użyciem cudzych danych - tu wiceszef resortu wskazuje na poziom świadomości. - Kluczowa lekcja jest taka, żeby każdy, kto funkcjonuje w tym systemie, miał pełną świadomość, że to jest absolutnie niedopuszczalna sytuacja, że się nadzoruje, zleca lub na samym końcu wykonuje polecenie polegające na tym, że logujemy się w czyimś imieniu do systemu informatycznego i jakiekolwiek operacje w nim realizujemy - stwierdził. 

Posłuchaj całej rozmowy:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM