Siemoniak o nowych doniesieniach ws. Stefana W.: Premier powinien odsunąć Brudzińskiego i Ziobrę

Tomasz Siemoniak bardzo poważnie, jak mówił w TOK FM, traktuje nowe doniesienia na temat Stefana W., sprawcy ataku na Pawła Adamowicza.
- Rysuje się obraz politycznego fanatyka - ocenił w TOK FM.
Zobacz wideo

Według ustaleń tvn24.pl  po doniesieniach matki Stefana W. do policji o tym, że jej syn może być niebezpieczny, służba więzienna odbyła dwie rozmowy z mężczyzną, który odsiadywał wyrok za napady na placówki bankowe. Wychowawca więzienny miał spotkać się ze skazanym 1 i 3 grudnia. 27-latek miał podczas rozmów stwierdzić, że chce wyjechać z województwa pomorskiego, ponieważ rządzi w nim Platforma Obywatelska. Miał również powiedzieć, że chciałby, aby Jarosław Kaczyński został dyktatorem.

Dzień przed zwolnieniem Stefana W. z więzienia informacje miały być przesłane na policję. 8 grudnia 27-latek wyszedł na wolność. Niewiele ponad miesiąc później kilkukrotnie ugodził nożem prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, który zmarł kilkanaście godzin po ataku.

Tomasz Siemoniak stwierdził, że Poranku Radia TOK FM, że mamy do czynienia z szokującymi doniesieniami. - Z tych notatek rysuje się obraz politycznego fanatyka i jest pytanie, co kto zrobił w tej sytuacji. To nie dziennikarze powinni te śledztwa prowadzić, tylko państwo - mówił w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Czytaj też: Szef ochrony koncertu WOŚP w Gdańsku zatrzymany. Prokuratura: Wprowadził policję w błąd

Polityk PO dodał, że w jego ocenie służby próbują teraz bardzo szybko zrzucić odpowiedzialność na kogoś innego. - Bardzo poważnie traktuję te doniesienia, bo one zmieniają bardzo wiele w kontekście sprawy. Uważam, że Mateusz Morawiecki nie powinien skupiać się obecnie na zmianach ustawowych, tylko pokazać, że toczy się rzetelne śledztwo. Powinien odsunąć ministrów spraw wewnętrznych oraz sprawiedliwości (Joachima Brudzińskiego i Zbigniewa Ziobrę - red.), bo to podległe im służby się przerzucają odpowiedzialnością w tej sprawie. Żeby nie było pokusy pokazania: to nie ja, to nie moja wina, to kolega - tłumaczył były wicepremier. 

Sprawa dla ABW

Gość TOK FM podkreślił także, że informacje zawarte w notatkach służby więziennej powinny były trafić do ABW. -  To ona jest od tego, aby fanatyzmy polityczne potencjalnych terrorystów wyłapywać. Policja czy służba więzienna powinny były w takiej sytuacji działać - zaznaczył. 

Podkreślił, że Platforma Obywatelska będzie domagać się bardzo rzetelnego śledztwa w tej sprawie. W ocenie polityka premier powinien zająć się nim osobiście. 

Czytaj też: Ostatnia puszka prezydenta Adamowicza dla WOŚP. Facebook potwierdza, że nie pobierze prowizji od zbiórki

Karolina Lewicka zwróciła jednak uwagę, że na razie Mateusz Morawiecki mówił o tym, że zbrodni dokonał człowiek chory psychicznie, odżegnując się w ten sposób od mordu politycznego. 

- Politycy PiS nie od dzisiaj nauczyli się od razu wyrokować. Minister Ziobro jeszcze za pierwszego PiS zasłynął wyrokami i zapowiedziami na konferencjach prasowych. Nic się nie uczą i pośpiesznie wyrokują w interesie własnej formacji - stwierdził wiceprzewodniczący PO.

"Afera KNF wraca z ogromną siłą"

Tomasz Siemoniak komentował też najnowsze doniesienia "GW" w sprawie afery KNF. Z ustaleń dziennika wynika, że do spotkania Marka Chrzanowskiego z Leszkiem Czarneckim doszło z inicjatywy Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego.

- Afera KNF wraca z ogromną siłą - komentował w Poranku Radia TOK FM Tomasz Siemoniak i podkreślił, że jeśli doniesienia "GW" są prawdziwe, to pokazują, że to nie Marek Chrzanowski był rozgrywającym w sprawie dotyczącej Komisji Nadzoru Finansowego. Przypomniał, że od lat był on bliskim współpracownikiem Adama Glapińskiego. I to prezes NBP rekomendował Chrzanowskiego na stanowisko szefa KNF-u oraz bronił go, po wybuchu afery.

- Gangrena objęła nie tylko KNF, ale też NBP - ocenił polityk Platformy Obywatelskiej.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • Czy PO weźmie udział w organizowanym przez premiera spotkaniu?
  • czy Adam Glapiński stał za spotkaniem Marka Chrzanowskiego z Leszkiem Czarneckim?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM